Reklama

Gluten komu pomaga, komu szkodzi?

Dieta bezglutenowa stała się ostatnio bardzo popularna. I co dziwne, coraz częściej stosują ją osoby całkowicie zdrowe. Wykluczając gluten ze swojego jadłospisu, chcą poprawić swoje ogólne samopoczucie lub schudnąć. Czy słusznie? Przyjrzyjmy się mitom dotyczącym diety bezglutenowej i sprawdźmy, komu i dlaczego jest ona rzeczywiście potrzebna.

Nietolerancja glutenu nazywana celiakią to choroba genetyczna, która nieleczona może wywołać poważne konsekwencje zdrowotne. Celiakią nie można się zarazić. Za schorzenie odpowiadają predyspozycje genetyczne, uaktywniane pod wpływem glutenu - białka znajdującego się w trzech najpopularniejszych zbożach: pszenicy, życie oraz jęczmieniu.

Reklama

- Według badań na celiakię choruje około 1 procent populacji europejskiej, przy czym wskaźnik ten jest zróżnicowany w różnych krajach. Wciąż jednak u wielu osób pozostaje niezdiagnozowana - tłumaczy dr Anna Wojtasik z Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie. -  Kiedyś celiakia uważana była za chorobę małych dzieci, obecnie wiemy, że może ujawnić się w każdym wieku. Dzisiaj około 60 procent nowo rozpoznawanych przypadków dotyczy głównie osób dorosłych, z czego 15-20 procent  z nich to osoby po 60. roku życia - dodaje.

Czym tak naprawdę jest celiakia? To trwała, utrzymująca się przez całe życie nietolerancja glutenu. Rozwija się w wyniku interakcji pomiędzy czynnikami genetycznymi, środowiskowymi i immunologicznymi. Spożywanie glutenu jest dla osób chorujących na tę przypadłość niebezpieczne, ponieważ powoduje on reakcje zapalne w jelicie cienkim i prowadzi do zaniku tzw. kosmków jelitowych odpowiedzialnych za wchłanianie składników odżywczych do organizmu. Dieta bezglutenowa jest zatem w przypadku chorych na celiakię całkowitą koniecznością. Nie można jednak wprowadzać jej "na własną rękę", tylko wyłącznie po konsultacji z lekarzem. Co z pozostałymi?

- Poza nietolerancją glutenu wyróżniamy jeszcze dwie inne przypadłości: alergię oraz nadwrażliwość na ten konkretny rodzaj białka. Oba przypadki można wyleczyć dzięki stosowaniu odpowiedniej diety - mówi dr Wojtasik. - Ostatnio jednak często obserwujemy ludzi, którzy przechodzą na dietę bezglutenową bez żadnego konkretnego powodu. Traktują ją jako swoiste panaceum na złe samopoczucie lub najlepszy środek do zrzucenia kilku dodatkowych kilogramów.

Takie podejście sugeruje, że gluten jest składnikiem sprzyjającym przybieraniu na wadze. Powiedzmy sobie wprost. Dieta bezglutenowa nie jest dietą odchudzającą. Obserwowany u niektórych osób efekt chudnięcia to najczęściej skutek eliminacji produktów zbożowych i zmniejszenia spożycia węglowodanów. Stosując dietę bezglutenową, tradycyjne produkty zbożowe należy zastąpić ich bezglutenowymi odpowiednikami, tak, by utrzymać właściwe dla potrzeb organizmu spożycie węglowodanów - komentuje dr Wojtasik. Jak wyjaśnia, wykluczenie glutenu z diety może okazać się bezwzględnie konieczne, ale tylko dla osób, które mają nietolerancję oraz nadwrażliwość na to białko.

Większości jednak gluten nie szkodzi, a ponadto znajduje się w wielu produktach zawierających składniki niezbędne w prawidłowym żywieniu. Pozbywając się go z konkretnych produktów, trzeba je odpowiednio zbilansować, czyli zastąpić czymś innym. - Najprostszym przykładem jest chleb. Wartość energetyczna bułki bezglutenowej na bazie skrobi kukurydzianej i pszennej wynosi 251 kcal, a pełnoziarnistego chleba żytniego zawierającego gluten - 240 kcal w 100 gramach! Dodatkowo, w tej samej bułce bezglutenowej znajdziemy aż 5,4 grama tłuszczu, a w chlebie zaledwie 1,8 grama. Skąd tak wielka różnica? Otrzymanie pieczywa bezglutenowego jest trudne. Rezygnując z surowców zawierających gluten, dla uzyskania odpowiednich cech pieczywa, producenci często stosują inne dodatki, np. tłuszcz, syrop glikozowo-fruktozowy, czy cukier - tłumaczy dr Wojtasik  z Instytutu Żywności i Żywienia.

Dowiedz się więcej na temat: dieta bezglutenowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje