Ten problem zaczyna się w dzieciństwie. Z winy rodziców

Nietrzymanie moczu to nie jest problem wyłącznie osób starszych. Zdarza się także u coraz młodszych kobiet.

Niektóre źródła podają, że problem ten dotyczy 5 proc. kobiet po 20 roku życia, ale są też i doniesienia, w których odnotowano objawy nietrzymania moczu u 12 proc. osób po 16 roku życia.

Reklama

Rozbieżności te w dużej mierze wynikają z różnych definicji nietrzymania moczu. Tak czy inaczej, to właśnie młodsze panie stanowią sporą część moich pacjentek. Wiele z nich przyznaje, że problem z trzymaniem moczu rozpoczął się już w dzieciństwie.

Te ćwiczenia zaburzają pracę pęcherza

Osoby poszukujące porad dotyczących leczenia, zazwyczaj odnajdują zalecenia związane z tak zwanymi ćwiczeniami Kegla (mięśni krocza, mięśni dna miednicy). Niestety, w wielu przypadkach ta metoda nie działa. I to nie tylko dlatego, że błędnie podawany jest sposób ćwiczeń. 

Najbardziej  absurdalny jest trening przerywania strumienia moczu, który to stosowany regularnie zaburza pracę pęcherza. Poprawnie wykonywane ćwiczenia służą wzmacnianiu mięśni. Natomiast nietrzymanie moczu czy inne zaburzenia związane z oddawaniem moczu powstają z wielu innych przyczyn, a osłabienie mięśni jest tylko jedną z nich.

Problem ma swój początek w dzieciństwie

Jedną z istotnych przyczyn, niestety często pomijaną jest wpajanie pewnych nawyków dzieciom. Warto wiedzieć, że zmiana nawyków jest jedną z podstawowych technik terapii nietrzymania moczu. W przypadku naszych maluchów, chodzi tu najczęściej o oddawanie moczu na komendę, ograniczenie dostępu do toalety, nieodpowiednie warunki w toaletach.

Co jest groźnego w zachęcaniu dziecka do oddawania moczu (żeby nie przydarzył mu się "mokry wypadek") lub w zniechęcaniu do załatwiania się w toalecie w szkole (zapewne brudnej)?

Co daje zachęcanie dziecka do siusiania na komendę?

"Zosiu zrób siusiu, bo wychodzimy", "zrób siusiu, bo idziesz spać", "zrób, bo się znowu zmoczysz", "A teraz pójdziemy zrobić siusiu" ... i tak cały czas. Dla nas rodziców to oczywiście wygodne. Daje nam większą pewność, że nie trzeba będzie szukać gęstych krzaczków na spacerze, że nie trzeba będzie zmieniać zmoczonej pościeli itp.

Z perspektywy pęcherza moczowego wygląda to jednak inaczej. W ten sposób notorycznie zaburzamy jego normalną pracę: to wypełniony pęcherz powinien wysyłać sygnał do mózgu, że czas poszukać toalety.

Fizjologicznie dzieje się to, co około 3 - 4 godziny. Natomiast "zapobiegliwy" rodzic u dziecka kształtuje błędny odruch: oddajemy mocz wtedy, kiedy padnie taka komenda. A często komenda ta pada, gdy pęcherz jest jeszcze prawie pusty po poprzednim wyjściu do toalety. 

Oczywiście nie chodzi tu o sytuację, gdy dziecko "wierci pupą" - czasem zabawa tak absorbuje, że maluch nie zauważa sygnału z przepełnionego pęcherza. Wówczas nawet spytane wprost, czy chce siusiu, odpowie, że nie. Wtedy napomnienie jest wręcz wskazane.

Uważaj na swoje reakcje na nocne moczenie się dziecka

Częstym problemem wśród dzieci jest moczenie nocne. Wówczas rodzicom zazwyczaj wydaje się, że rozwiązaniem będzie ograniczenie przyjmowania płynów wieczorami. Nawet, jeśli dzięki temu zmniejsza się ilość nocnych wypadków, to problem nie jest rozwiązany, a jedynie ukryty. Łatwo przewidzieć, co się stanie, gdy dziecko w ten sposób "leczone" zechce spędzić noc u kolegi/ koleżanki (lub też pojedzie na obóz) i wieczorem nie ograniczy płynów...

Dodatkowo zabranianie dziecku wieczornego pojenia się jest dodatkowym stresem (dziecko idzie spać spragnione) oraz bardzo mocno pokazuje mu, że nietrzymanie moczu jest dużym problemem dla rodziny.

Takie uwidacznianie problemu jest bardzo niebezpieczne: może prowadzić do zmniejszenia poczucia wartości u dziecka. Często rodzice przestrzegają dziecko w dobrej wierze (aby ustrzec przed kolejnym wypadkiem nietrzymania moczu), ale przeważnie nie przynosi to długotrwałych efektów.

Zachęcam bardziej do traktowania problemu nietrzymania moczu w kategorii "trudno, zdarzyło się, posprzątamy" oraz do poszukania fachowej pomocy (na płaszczyznach psychologicznej, urologicznej, fizjoterapeutycznej)

Dziecka nie należy przymuszać do oddawania moczu

Co do ograniczania dostępu do toalety bądź nieodpowiednich warunków tam panujących, sprawa jest już mniej oczywista. Mało kto zastanawia się nad tym, jak ta kwestia wygląda w żłobku, przedszkolu, czy szkole. W tym czasie nie widzimy naszych dzieci. Tu często dzieci mogą załatwiać swoją potrzebę fizjologiczną w określonym czasie.

Oczywiście, zapanowanie nad liczną grupą dzieci wymaga pewnego systemu, jednak chodzi tu o pewne szczegóły. Grupowe wyjście do toalety nie jest "zbrodnią", ale nie powinno się przymuszać dzieci do oddawania moczu. Z drugiej strony dziecko powinno mieć możliwość i świadomość dostępu do toalety w dowolnej chwili. Nie powinno być to dla niego stresem, gdyż przetrzymywanie moczu zbyt długo też nie jest korzystne.

Jak już wspomniałem, przeciętnie cykl napełniania i opróżniania pęcherza moczowego trwa  ok. 3 - 4 godzin. Warto zatem zapytać o tę kwestię w miejscu, do którego posyłamy dziecko.

Zadbaj o komfortowe warunki w toalecie

Kolejna sprawa to warunki. Zazwyczaj w przedszkolach czy żłobkach dba się o czystość w toalecie. Bywa jednak tak, że stres przed wejściem kogoś do toalety w trakcie załatwiania potrzeb fizjologicznych jest tak silny, że dzieci powstrzymują mocz nawet klika godzin.

W przypadku przedszkoli nie chodzi tu o możliwość zamknięcia się, tylko o poczucie, że ich intymność nie zostanie naruszona. Ściślej - pewność, że inne dziecko nie wejdzie w tym czasie do toalety. U starszych dzieci chodzi już o możliwość zamknięcia się w toalecie. Dla niektórych osób to poczucie intymności i komfortu jest bardzo ważne.

Część moich pacjentek leczy się w wieku dorosłym z problemu, który rozpoczął się w szkole. Przetrzymywały mocz tak długo, że popuszczały w drodze do domu. Z kolei część pacjentek było wyuczonych przez rodziców, że nie należy oddawać moczu w żadnej toalecie poza domem, bo jest tam brudno. Skutek - taki sam, jak powyżej. Pamiętajmy, że zawsze lepiej jest zapobiegać, niż leczyć.

mgr Michał Koszla, fizjoterapeuta, terapeuta dna miednicy

Masz podobny problem? Zadaj pytanie naszemu ekspertowi! 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje