Nieuleczalna choroba kontra endorfiny

10-latek spod Uralu cierpi na rzadką chorobę. Lekarze przewidują, że nie dożyje 20. urodzin. Matka chłopca odkryła jednak, że endorfiny mogą pomóc w przedłużeniu jego życia, więc każdy dzień zamienia mu w wakacje.

- Daniła, obudź się, czas na szkołę - mówi matka chłopca, wkraczając do jego pokoju i rozsuwając zasłony. Mamo nie mam ochoty - odpowiada 10-latek i zakrywa się kołdrą. Po chwili odpowiada:

Reklama

- Może lepiej chodźmy do kina? - pyta.

Matka przez chwilę myśli, po czym zgadza się. 

- A w drodze powrotnej chcesz iść do zoo? - dopytuje.

Daniła Bokow urodził się 10 lat temu. Był bardzo wyczekiwanym dzieckiem. Po półtora roku rodzice zauważyli, że chłopiec ma słabe mięśnie. Poszli do lekarza. Po serii testów okazało się, że chłopiec cierpi na nieuleczalną dystrofię mięśniową Duchenne’a. Mięśnie dziecka stopniowo zanikają. Najpierw osłabły mu mięśnie nóg, a następnie ramion, szyi i twarzy.

To szok dowiedzieć się, że twoje dziecko dożyje tylko 20 lat - mówi 28-letnia Anastazja, matka chłopca. Wspomina, że ojciec zachowywał się wobec malca bardzo źle - nie zajmował się nim, czasem był w stanie uderzyć syna. Z tego powodu kobieta od niego odeszła.

Daniła nie mógł już wtedy chodzić. Ręce zaczęły mu słabnąć. Stał się apatyczny i wycofany. Matka wspomina, że pewnego wieczoru natknęła się na artykuł o tym, że endorfiny, czyli "hormony szczęścia", mogą wydłużyć życie dziecka z dystrofią Duchenne’a. To był punkt zwrotny w naszym życiu. Postanowiłam, że spróbuję, by każdy dzień w życiu Daniły był jak wakacje. I zadziałało! - opowiada.

28-latka opowiada, jak w nocy razem z synem przeglądali książkę kulinarną. Daniła miał wielką ochotę na hamburgery. Matka, nie czekając na poranek, pobiegła do sklepu po składniki.

Nawet po takim "mikro-szczęściu" Anastazja zauważyła, że z chłopcem jest coraz lepiej. Również lekarze potwierdzili, że choroba rozwija się wolniej.

Kobieta przed laty związała się z kolegą z klasy. Ramil stał się pełnoprawnym członkiem rodziny, a Daniła mówi do niego "tata".

- Dorastałem bez ojca. Pewnego dnia pojawił się ojczym, który wychował mnie, jak swojego syna i za to mu dziękuję - opowiada Ramil. Daniła zasługuje na dobrego ojca i ja nim będę. Zrobimy, co w naszej mocy, by stanął na nogi. I spełnimy jego marzenia - dodaje.

Od trzech lat stan Daniły się nie pogorszył. W przypadku dystrofii Duchenne’a to prawdziwe zwycięstwo. 10-latek uczęszcza nawet do zwykłej szkoły. Matka jest pewna: przyczyną są właśnie endorfiny.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje