Dziecka przede wszystkim nie należy wychowywać!

- Nie ucz drzewa, jak ma rosnąć. Daj mu słońce, wodę, ziemię i powietrze. I tak samo postępuj z dzieckiem. Daj mu warunki, inspiruj go, pokazuj mu książki, baw się z nim. Postaw granice, ale tylko granice bezpieczeństwa i ekologii - mówi Maciej Bennewicz, socjolog i coach, w rozmowie z INTERIA.PL.

Magdalena Tyrała: Co jest najważniejsze w rozmowie z dzieckiem?

Reklama

Maciej Bennewicz: - Jasny sygnał, że słucham, że słucham z uwagą: "Mam dla ciebie czas, jesteś dla mnie ważną osobą i właśnie się z tobą kontaktuję". Ważne są też takie techniczne sprawy, jak to, by usiąść na tym samym poziomie, co dziecko, by zachować kontakt wzrokowy. Ważne jest również skupienie na rozmówcy, co daje mu poczucie, że jestem zainteresowany rozmową z nim.

Ale nie zawsze mamy czas na dłuższą odpowiedź dla dziecka.

- Oczywiście, należy budować granice: "Ja mam swój czas i ty masz swój czas, nie jestem non stop dostępny i nie jestem na każde twoje zawołanie, bo tak nie funkcjonuje świat, ale jesteś dla mnie najważniejszą osobą i ja koncentruję uwagę na komunikacji z tobą".

- Jeżeli teraz nie mogę z dzieckiem porozmawiać, to wskażę mu moment - za 5 czy 10 minut - kiedy ten czas znajdę. Ważna jest też umiejętność posługiwania się parametrami czasu. Dla dwuletniego dziecka jeden rok to jest połowa jego życia. Dziecku czas biegnie inaczej, więc gdy powiemy mu, że jutro coś się stanie, to dla niego to będzie tak odległe, jak dla nas 100 lat.

- Często nie potrzeba wielu słów, rozbudowanej opowieści, by odpowiedzieć dziecku. Dziecko oczekuje prostego wyjaśnienia.

Treść odpowiedzi również należy dostosować do wieku dziecka...

- Tak, i choć nie zawsze wiemy, jak odpowiedzieć, to warto spróbować. Dziecko, pytając o różne sprawy, prowokuje myślenie, pomaga nam stać się ludźmi samoświadomymi, odpowiedzialnymi. Możemy wraz z dzieckiem uczyć się swojej duchowości. Dziecko jest dla rodzica świetnym coachem.

Są pytania ważne i ważniejsze?

- Nie ma nieważnych pytań. Dla dziecka, które jest zrozpaczone, że zgubiło zabawkę czy miało zły sen, to jest tak samo ważne, jak dla nas jakieś wyzwanie czy problem w pracy. Więc trzeba, bez względu na błahość w naszej ocenie, skupić się na problemie, który jest dla niego ważny i dać mu poczucie, że dla nas też nabiera wagi. I że jest pełnoprawnym partnerem. Tylko że ten pełnoprawny partner inaczej rozkłada akcenty, buduje relacje, inaczej niż ja widzi świat. On się uczy ode mnie, a ja się uczę od niego.

Jak wychować szczęśliwe dziecko?

- Dziecko musi wiedzieć, że są granice wyznaczane przez wartości, poczucie bezpieczeństwa, przez normy przyjęte w danej kulturze. Jeśli tych granic nie ma, jeśli dziecko nie poznaje lęku i bólu, to nie może w sobie zbudować empatii. Tylko dzięki temu, że samo się sparzy, jest w stanie zrozumieć, że kogoś innego to oparzenie też może zaboleć. Przeżywając swój ból i lęk reaguje na ból i lęk innych osób.

- Dziecko musi się nauczyć radzić sobie z różnymi trudnymi sytuacjami, takimi jak niebezpieczeństwo, zagrożenie, wstyd czy presja. Musi nabyć własnych doświadczeń, zdolności, umiejętności radzenia sobie w życiu.

- W  kształtowaniu szczęśliwego dziecka ważne jest, by od pierwszych chwil zapraszać je do szukania, do eksplorowania. Budzić ciekawość, ale także pokazywać różne podejścia: w naszym domu, w naszej rodzinie i naszym systemie wartości robimy coś tak, ale inni robią to w inny sposób, są też inne możliwości.

- Poza tym powinniśmy zawsze stać murem za dzieckiem wobec szkoły, środowiska rówieśników, które może dziecko wyprasować, zniszczyć i rozjechać walcem. Dziecko poddane presji rówieśników, ocen, szkoły, rywalizacji i mody, które jeszcze "dostaje strzały" od swoich rodziców, jest kompletnie osamotnione...

... a z poczucia osamotnienia biorą się depresje u dzieci.

- Małe dziecko czy nastolatek na takie osamotnienie reaguje depresją, myślami samobójczymi. Nie wie, co ma ze sobą zrobić. Dlatego dom, ojciec i matka powinni być dla niego bezwarunkową ostoją. W pewnym sensie przeciwko światu. I o ile dziecko ma wsparcie i rodzice poddają mu sposoby radzenia sobie z takimi sytuacjami, o tyle jest wyposażone w zasoby, umiejętności i metody radzenia sobie z tym w dorosłości.

- To my jesteśmy kreatorami świata dla dzieci. Róbmy to zatem z miłością i odpowiedzialnie.

Uważa pan, że powinno się rozmawiać z dziećmi bardzo szczerze? Nawet na bardzo trudne tematy?

- Dziecko potrzebuje spójności i wiarygodności, i bardzo łatwo wyczuwa hipokryzję, a uczy się pomiędzy wierszami. Nie uczy się ładnie jeść przy stole, bo jest bite kijem, karcone za złą postawę na krześle, tylko przygląda się ojcu i matce, jak oni jedzą. Jeśli ojciec siorbie, a matka mlaszcze, to dziecko będzie takie zachowania powielać.

A co wtedy, kiedy postawy czy światopoglądy rodziców znacznie się od siebie różnią?

- Jak dziecko spotyka taki zwarty beton, takie bardzo silne osobowości rodziców zdeterminowane w swoich wartościach, to jest bezradne, nie może się przebić. Jednak z drugiej strony, jak rodzice mają różne poglądy, to dziecko uczy się nimi manipulować, ale też dzięki temu może świadomie wybierać, bo ma dwie opcje świata.

Co zatem zrobić, by te różne opcje mogły się dziecku przysłużyć?

- To, czy ta różnorodność poglądów rodziców przysłuży się dziecku, zależy od komunikacji między rodzicami. Jeśli nawzajem wyszydzają siebie i swoje wartości, to jest to dla dziecka fatalne w skutkach. Niemniej jednak nie unikniemy takich sytuacji, kiedy matka mówi: "Nie jem zwierząt, bo to jest życie", a ojciec mówi: "A co mnie to życie obchodzi, idę na polowanie". Inny przykład to sytuacja, kiedy jedno z rodziców jest katolikiem, a drugie ateistą - nie uniknie się wówczas wniesienia tego pytania w światopogląd dziecka.

- Im więcej jest nieporozumień i przemilczeń, tym mocniej ten obszar przeżywa dziecko, jako obszar konfliktu i dysonansu poznawczego.

Jaki ma to wpływ na dziecko?

- Antoni Kępiński pisał, że jedną z koncepcji schizofrenii u dziecka jest właśnie dysonans poznawczy i podwójne wiązanie, czyli kiedy mama z wyraźną odrazą mówi do dziecka: "No, chodź do mnie na rączki" albo kiedy dziecko ma wpajane inne wartości, a widzi, że w praktyce rodzice robią co innego, czyli np. wtedy gdy mówią, że ważna jest wierność, a zdradzają się wzajemnie na prawo i lewo.

- Czy we wcześniejszym, czy w późniejszym wieku taki element prowokuje w dziecku odrzucenie wszystkich wartości albo, co gorsza, całości propozycji ze strony rodziców. Wtedy dziecko może się zamknąć i uruchamiać różne bolesne przeżycia, choroby, myśli samobójcze, albo włączać brak zaufania, lęki.

- Nie musi to być relacja z ojcem czy matką, którzy są alkoholikami i raz są fajni, a raz okropni. Może to być relacja z tak zwanym "zdrowym" rodzicem, który buduje wobec dziecka podwójny świat.

W rodzinie zdarzają się sytuacje trudne i przychodzi czas, by wytłumaczyć dziecku brutalne reguły, które panują w życiu dorosłego typu rozwód, śmierć, zdrada. Jak podejmować tego typu tematy z dzieckiem?

- Z dzieckiem należy rozmawiać wprost. Trzeba dziecku mówić prawdę. Prawda jest najmniej kosztowna i najbardziej ekologiczna. Mówić prawdę to nie znaczy mówić wszystko, bo niektóre rzeczy warto przemilczeć. Przemilczenie nie jest kłamstwem. Można odsłaniać prawdę kawałkami, ale mówić prawdę. Dla każdej sytuacji prawda jest najlepsza.

- Jeśli przyjmiesz taktykę mówienia prawdy wobec dzieci, to jest wszystko w porządku, to możesz przyznać się, że czegoś nie wiesz, że się w jakiejś kwestii pomyliłeś, że coś sprawdzisz, że dane pytanie jest kłopotliwe, że się zastanowisz, że teraz dziecko cię zagięło. Grunt, żeby wszystkie odpowiedzi były prawdziwe.

Jak mądrze karać i nagradzać dziecko?

- Ja w ogóle uważam, że dziecka nie należy wychowywać.

Czyli co, bezstresowe wychowanie?

- Nie. Ja jestem zwolennikiem tezy znanej psychoterapeutki Karen Horney, która mówi - nie ucz drzewa jak ma rosnąć. Daj mu słońce, wodę, ziemię i powietrze. I tak samo jest z dzieckiem - daj mu warunki, inspiruj je, pokazuj mu świat, książki, inność, różnorodność. Baw się z nim.

I stawiaj granice.

- Stawiaj granice, bo to jest dziecku potrzebne. Ale granice ekologii - czyli nie rób drugiemu, co tobie niemiłe - i granice bezpieczeństwa. To wystarczy. Nie granice "bo ja tak sobie wymyśliłem", tylko granice zdrowego rozsądku, bezpieczeństwa i ekologii - zobacz, twoje zachowanie, lub brak reakcji wpływa na innych. Moje zachowanie wpływa i twoje również. My na siebie wpływamy. Dziecka nie należy wychowywać, więc i nie należy karać i nagradzać. Zamiast tego powinniśmy uruchamiać w nim "flow", gdyż wtedy dziecko się naprawdę motywuje (flow jest stanem psychicznym, który możemy osiągnąć podczas wykonywania jakiejś czynności, gdzie osoba w pełni angażuje się w to co robi i odczuwa z tego ogromną przyjemność, jest całkowicie pochłonięta działaniem- przyp. red.).

- Z badań wiemy, że kary nie działają, bo budzą tylko chwilowy opór i lęk. Działają jak resor - tak długo, jak jest nacisk, wywierana presja, tak długo ktoś słucha. Można nawet zabić osobowość dziecka poprzez nieustanne karanie, robiąc z niego niewolnika.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje