Zakupowa histeria

Dziecko zaczyna płakać na środku centrum handlowego. Płakać? Dobre sobie. Krzyczy wniebogłosy. Mama w takiej sytuacji i tak jest zdenerwowana, ale do tego dochodzą zwykle jeszcze oceniające spojrzenia przechodniów. Obcy ludzie piorunują ją wzrokiem, jakby nie było jej już wystarczająco niezręcznie. Jak zorganizować wyjście z maluchem do sklepu, by oszczędzić sobie i malcowi niepotrzebnych stresów?

1. Najlepiej wybierać się na zakupy w godzinach, w których nie ma w sklepach tłumów, a dziecko zwykle zachowuje się spokojnie.

Reklama

2. W marketach warto kierować się do specjalnie oznaczonych kas, gdzie w pierwszej kolejności obsługiwane są matki z dziećmi. W przypadku braku takiej kasy można (spokojnie i kulturalnie) zapytać innych kupujących, czy mogliby nas przepuścić - zwłaszcza gdy jesteśmy same i mamy pod opieką więcej niż jednego brykającego szkraba.

3. Wiemy, że nie powinno się robić zakupów z pustym żołądkiem - większość z nas kupi wówczas zbyt dużo niepotrzebnych artykułów. Jeszcze gorszym pomysłem są zakupy z głodnym maluchem - gdy najmłodsze smyki czują burczenie w brzuszkach nie będą czekać, aż skoczymy załatwiać sprawunki, tylko zaczną głośno płakać. Dlatego planowane wyjście na dłuższe zakupy najlepiej odbywać po nakarmieniu dziecka. Najlepiej zrobić to ok. 15-20 minut przed wyjściem.

4. Przyczyną dziecięcego dyskomfortu podczas przedłużających się wizyt w centrach handlowych często bywa zbyt grube ubranko - zgrzany maluch szybko straci cierpliwość - i trudno mu się dziwić.

5. Można przewidzieć, że maluch szybko znudzi się zakupami i zacznie marudzić. Bolące nóżki, niechęć do trzymania mamy za rękę... skąd my to znamy! Czasami jednak nie mamy wyjścia i musimy wybrać się do sklepu z dzieckiem. Starajmy się je czymś zająć, choćby rozmową (np. opowiadać o tym, co interesującego czeka nas, gdy dojdziemy do celu) lub zabrać ze sobą niezawodną, acz poręczną zabawkę, która umili dziecku pobyt w markecie.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje