Umorzono śledztwo w sprawie śmierci trzylatka

Ta śmierć bardzo poruszyła opinię publiczną. W czerwcu bieżącego roku trzyletni chłopiec zmarł po tym, jak zatrzasnął się w pralce. Jak podaje PAP, Prokuratura Rejonowa w Słupsku umorzyła śledztwo w w tej sprawie.

Prokurator rejonowy, Piotr Nierebiński potwierdził, że był to wypadek losowy.

Reklama

Z końcem października umorzono śledztwo prowadzone w kierunku narażenia zdrowia i życia dziecka na niebezpieczeństwo oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Nierebiński zapewnił, że po dokładnym zbadaniu wszystkich okoliczności towarzyszących zajściu wykluczono udział osób trzecich. Rodzicom nie postawiono zarzutów. Prokuratura uznała, że do śmierci chłopca doszło w wyniku nieszczęśliwego wypadku losowego.

Jak to się stało?

Trzylatek zmarł w szpitalu w nocy z 18 na 19 czerwca bieżącego roku. Malec trafił do placówki w stanie krytycznym. Lekarzom nie udało się go uratować. Przyczyną zgonu, jak wykazały wyniki sekcji zwłok, było niedotlenienie.

Do tragedii doszło w mieszkaniu w jednym z bloków przy ulicy Romera w Słupsku. Chłopczyk bawił się ze swoją pięcioletnią siostrą w chowanego, a rodzice  w tym czasie drzemali po obiedzie. Gdy zorientowali się, że synka nigdzie nie ma, zaczęli go szukać. Według ich słów, to ojciec wyciągnął malca z pralki i zaczął go reanimować. Akcję ratunkową kontynuowali przybyli na miejsce ratownicy medyczni.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje