To nie jest antykoncepcja

Traktowanie karmienia piersią jak metody antykoncepcyjnej bywa złudne. Przekonała się już o tym niejedna kobieta.

Laktacja wstrzymuje owulację, ale nie jest to żelazna reguła sprawdzająca się w każdych okolicznościach. Ryzyko zajścia w ciążę bywa wówczas zminimalizowane, ale nie znika zupełnie.

Reklama

Dobrze wie o tym m.in. amerykańska aktorka Tori Spelling, która pod koniec 2011 roku zaszła w kolejną, czwartą już ciążę, zaledwie po sześciu tygodniach od narodzin swojego trzeciego dziecka. Jak podają serwisy plotkarskie, celebrytka miała uwierzyć, że karmienie piersią to wystarczające zabezpieczenie. Serialowa gwiazda przestrzegała później swoje fanki przed ślepą wiarą w obiegowe opinie.

Prawdopodobieństwo, że podczas stosunku dojdzie do zapłodnienia jest mniejsze u pań, które stosują intensywny model karmienia. Oznacza to częste przystawianie dziecka do piersi (zdaniem niektórych ginekologów i doradców laktacyjnych czas pojedynczego karmienia powinien być dość długi) oraz nocną przerwę nieprzekraczającą sześciu godzin. Model zakłada, że dziecko nie będzie w tym czasie dodatkowo dokarmiane mieszanką ani pojone wodą, nie skorzysta też ze smoczka.

Ponieważ taki rygor trudno jest utrzymać, a dodatkowo nie gwarantuje on stuprocentowego efektu antyowulacyjnego, eksperci zalecają młodym mamom wstrzemięźliwość lub, co oczywiste, stosowanie odpowiedniej antykoncepcji na czas połogu, np. prezerwatyw lub pigułek jednoskładnikowych. Osoby, które pragną polegać na naturalnych metodach zapobiegania ciąży mają nieco utrudnione zadanie. Niełatwo dokonać trafnej oceny śluzu szyjkowego w okresie połogu, a dopóki pojawiają się tzw. odchody poporodowe (ponieważ macica oczyszcza się po porodzie) jest to prawie niemożliwe.

Pierwsza miesiączka po porodzie może pojawić się po 6-12 tygodniach w przypadku kobiet, które karmią dziecko sztucznie, a u mam karmiących piersią nawet po 4-6 miesiącach. Czasami młoda matka czeka na krwawienie nawet ponad rok. Jednak można zajść w ciążę nie doczekawszy się miesiączki, bowiem zarówno termin pierwszej menstruacji, jaki i owulacji po porodzie jest nieznany. Ponieważ nie da się dokładnie przewidzieć, kiedy ponownie pojawi się owulacja, lepiej zabezpieczyć się zawczasu, jeśli nie planujemy kolejnego dziecka tuż po przyjściu na świat pierwszego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje