Pierwszy oddech i walka o życie

"Najpierw dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć synka. Czekało już na niego imię - Piotruś. Radosną nowinę przygniotła jednak kolejna, przy której inne przestały mieć znaczenie. Nasz chłopczyk jest chory. Ma bardzo chore serce. Gdy przyjdzie na świat, w każdej chwili może umrzeć" - pisze zrozpaczona mama.

I prosi o pomoc każdego, kto może wpłacić na operację ratującą życie. Piotruś urodzi się z połową serca - druga część serduszka nie wykształciła się.

Reklama

HLHS (hypoplastic left heart syndrome), jest zespołem niedorozwoju lewego serca. Około 95 proc. nieleczonych dzieci umiera w 1. miesiącu życia, dlatego tak ważna jest szybka interwencja specjalistów, a jedynym sposobem leczenia jest właśnie leczenie operacyjne.

"Umieramy z radości, że nasz synek przyjdzie na świat, ale też ze strachu, bo jego życie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie! Gdy Piotruś weźmie pierwszy oddech, zacznie się walka o to, by początek jego życia nie był jego końcem... Nasz synek ma wadę serca. Przeżyje tylko, jeśli przejdzie ratującą życie operację... 20 sierpnia musimy być w klinice - porodu przecież nie da się przełożyć... Nie mamy czasu, mamy tylko nadzieję. Prosimy o pomoc - chcemy tylko tego, by Piotruś żył, byśmy mogli być jego mamą i tatą!" - apelują rodzice chłopca.

Czytaj więcej na: https://www.siepomaga.pl/serce-piotrusia

Dowiedz się więcej na temat: ciąża

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje