Zamiast rozkazów i krzyku

Dzieci wystawiają na próbę naszą cierpliwość niemal każdego dnia i nawet najlepszy rodzic może ją w końcu stracić. Zdarza się wtedy, że przyjmuje rolę tego, który wie najlepiej, komu nie wolno się sprzeciwić.

Dorosły, aby dziecko zrobiło to, co należy, podnosi głos, grozi, wydaje rozkazy i stawia żądania.

Reklama

Z pewnością nie jest to miłe dla dziecka, nie jest to też zbyt efektywny sposób uzyskania tego, na czym nam zależy. Taki sposób komunikacji to prosta droga do tego, aby powstał konflikt, o czym dobrze wie większość rodziców nastolatków.  

Co jednak zrobić, kiedy syn lub córka po raz kolejny wybiega z domu rano bez zjedzenia śniadania, lub nie zabiera przygotowanych kanapek? Albo mimo upomnień zapomina wynieść śmieci i odpowiada ci lekceważąco? Jak namówić starsze dziecko na to, aby pomogło w lekcjach młodszemu? Czy da się skłonić dziecko do współpracy bez krzyku, złości i awantury?  

Rodzic wychowujący dzieci w stylu autorytarnym zwykł mawiać: "Nie odzywaj się do mnie takim tonem! Marsz do pokoju sprzątać! Natychmiast wynieś te śmieci! Jeśli znowu nie zjesz rano, to się z tobą policzę! Przerwij to, co robisz i pomóż siostrze w lekcjach."  Rób to i tamto - takie musztrowanie może być także dla rodzica naprawdę wyczerpujące! A u dziecka, które tego słucha, rodzi zrozumiały opór i negatywne nastawienie. 

Takie pozbawione szacunku komunikaty nie sprzyjają porozumieniu, stawiają dziecko na przegranej pozycji, niszczą jego samoocenę, a  jeśli działają, to tylko na krótką metę.

Dużo więcej osiągniemy nastawiając się na współpracę i kontakt, zmieniając styl swoich wypowiedzi na taki, który bardziej uwzględnia  (i stawia na równi ze swoimi) uczucia, myśli i potrzeby dziecka.

Dziecko chętniej zrobi to, na czym ci zależy, jeśli pokażesz mu, że interesuje cię to, co ma do powiedzenia.

Jeśli więc zależy nam, aby córka oderwała się od komputera i pomogła siostrze w lekcjach, warto zacząć od opisania jej problemu: "wiem, że jesteś zajęta, ale Zosia sama nie potrafi zrobić tego zadania, a ja muszę przygotować obiad. Potrzebuję twojej pomocy."

Można opisać swoje uczucia: "martwię się, że sobie nie poradzi", "jestem zbyt zmęczona, aby jeszcze tym się zająć", dać wybór: "jeśli wolisz, pokrój sałatkę", uwzględnić potrzeby córki: "ok, możesz to zrobić za 30 minut, kiedy skończysz to, co robisz", przypomnieć ważne wartości: "powinniśmy sobie pomagać".  

Oczywiście nie ma gwarancji, że w konkretnej sytuacji taki sposób porozumiewania się na pewno zadziała, ale warto spróbować! Kiedy udzielamy jasnej informacji, opisujemy problem i mówimy o swoich uczuciach, dzieci chętniej nas słuchają, biorą odpowiedzialność za to, co trzeba zrobić i często (choć niestety nie zawsze) zgadzają się pomóc.    


Autor: Małgorzata Kamińska, psycholog

Dowiedz się więcej na temat: wychowanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje