Zamiast obwiniania i krytyki

Coraz więcej mówi się o tym, jak wiele złego wyrządza dzieciom fizyczna i psychiczna przemoc, szczególnie jeśli doświadczają jej ze strony najbliższych im osób. Wzrastanie w domu pozbawionym ciepła i poczucia bezpieczeństwa ma szereg trwałych, negatywnych skutków w dorosłym życiu.

Wielu rodziców na szczęście rozumie, jak ważne jest to, aby trzymać emocje na wodzy i że nawet kiedy wpadniemy w złość czy stracimy cierpliwość nie można rozwiązywać problemów i rozładowywać własnych emocji biciem lub wyzwiskami pod adresem swojego dziecka. Czy to jednak wystarczy? Jak jeszcze możemy pomóc dziecku wyrosnąć na pewnego siebie i zadowolonego ze swojego życia człowieka?

Słowa mogą ranić

Reklama

 

Czasami nie doceniamy wpływu naszego zachowania i stylu komunikacji na kształtowanie poczucia wartości dziecka. Każdemu z nas zdarzyło się pewnie powiedzieć dziecku coś takiego: "Czy ty się czasem zastanawiasz?", "Co tym razem strzeliło ci do głowy?", "To było bardzo głupie. Nic dziwnego, że tak to się skończyło", Tyle razy ci to mówiłam, ale ty masz to w nosie", " Jak tak dalej pójdzie, to trafię przez ciebie do szpitala", "Gdzie twój rozum?", "Poświęcam się dla was, a wy nie kiwniecie nawet palcem", "Twoje lenistwo do niczego cię nie zaprowadzi" - to przykłady komunikatów godzących w poczucie wartości twojego dziecka. Jeśli dziecko słyszy je na co dzień może nabrać przekonania, że coś z nim jest nie tak.

Szkodliwe etykietki

Obwiniane, poniżane i zawstydzane dzieci nie wyciągają wniosków z własnych błędów i nieprawidłowych zachowań, ale uczą się, że to one same nie są w porządku, a cokolwiek zrobią i tak nie będzie wystarczająco dobre. Kiedy dzieci często słyszą negatywne uwagi na swój temat, zaczynają w nie wierzyć. Etykietki przypięte im w ten sposób przez rodziców (np. głupi, leniwy, niewdzięczny, nieodpowiedzialny) wpływają na ich życie nawet po wielu latach.

Żarty, które nie śmieszą

Na poczucie wartości dziecka działają destruktywnie także wypowiedzi pozornie żartobliwe, uszczypliwości nasycone sarkazmem i ironią. Dzieci odbierają negatywną ocenę siebie nawet jeśli nie jest wyrażona wprost. "Ojej, jaśnie panienka już wstała? To może raczy zejść na śniadanie?", "No popatrz znowu kiepska ocena. Chyba niedługo pobijesz rekord. Pograj więcej na komputerze to z pewnością nie zdasz", "Taki strój nadawałby się najlepiej do cyrku", "Kiedy rozdawano rozum ciebie tam chyba nie było". Takie wypowiedzi to także atak na dziecko, ale skrywany pod maską humoru. Dzieci, z których rodzice w ten sposób "żartują" czują się poniżone. Ich samoocena spada, robią się nieufne i lękliwe, nawet jako dorośli uważają na to co robią i mówią, z obawy, że ktoś z nich zakpi lub wyśmieje.

Posłuchaj siebie z pozycji dziecka

Jak ustrzec się przed takimi błędami? Nie traktuj dziecka z góry i pamiętaj o tym, że jest takim samym człowiekiem jak ty, człowiekiem godnym szacunku. Czasem warto pokusić się o refleksję nad tym, jak ty byś odebrał/odebrała własne słowa, wyobrazić sobie, że ktoś w taki sam sposób mówi do ciebie. Pojawia się nieprzyjemne uczucie i negatywne myśli na swój temat? To znak, że taki komunikat nie będzie właściwy i przyniesie więcej szkody niż pożytku. Spróbuj sformułować go tak, aby dziecko nie czuło się atakowane, ale poznało lepiej twoje uczucia i oczekiwania w związku z daną sytuacją.

Autor: Małgorzata Kamińska, psycholog

Dowiedz się więcej na temat: wychowanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje