Pytania mamy i taty o rozwijanie talentów dzieci

Na pytania odpowiadają: Helena Turlejska-Walewska, psycholog dziecięcy, Joanna Król, terapeutka integracji sensorycznej oraz Jacek Widawski, matematyk i pedagog, terapeuta wczesnego wspomagania.

Mała tancerka

Reklama

Chciałabym zapisać córkę na zajęcia taneczne dla maluchów, bo widzę, że chętnie tańczy i brakuje jej ruchu, jest bowiem bardzo energiczna. Zastanawiam się jednak, czy u dwulatka zajęcia grupowe w ogóle mają sens?

Maluchy po ukończeniu roku zaczynają bardziej interesować się rówieśnikami. Jednak aż do ukończenia trzech lat zebrane razem tworzą raczej nie grupę, lecz zbiór indywidualności, które bawią się obok siebie, trochę naśladują, ustalają granice. Dla takich dzieci najlepsza jest grupa, w której razem z maluchami uczestniczą opiekunowie. Dla dziecka, które lubi zabawy ruchowe, doskonałe będą np. nastawione na rozwój relacji zajęcia prowadzone Metodą Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne. Dopiero trzylatek jest w stanie podporządkować się poleceniom kierowanym przez dorosłego do grupy i w pełni skorzystać z jej oferty edukacyjnej tzn. zrozumieć cel pracy, wykonywania ćwiczeń. Choć i w tym wieku nadal dużo dzieci potrzebuje indywidualnych poleceń. Jeśli smyk do takich należy, nie powinniśmy się załamywać, lecz spokojnie poczekać, aż dorośnie do współpracy z grupą.

Angielski dla niemowląt

W szkole językowej zobaczyłam reklamę kursu angielskiego dla niemowląt już od trzeciego miesiąca życia. Czy zapisując tam dziecko, sprawię, że będzie w przyszłości lepiej mówić po angielsku?

Badania na ten temat są sprzeczne. Niektórzy psycholodzy twierdzą, że osłuchiwanie się z językiem obcym od pierwszych miesięcy życia sprawia, że dziecko szybciej i łatwiej się go później uczy. Jednak ogromna większość fachowców uważa, że smyk powinien najpierw dobrze poznać język ojczysty, uznać go za swój podstawowy system komunikowania się z innymi ludźmi i dopiero potem - najwcześniej w trzecim roku życia - rozpocząć naukę języka obcego, i to wyłącznie w formie zabawy. Na prawdziwą naukę przyjdzie czas po ukończeniu przez malca pięciu lat.

Kiepski humanista

Mój synek to typowy umysł ścisły, o zdolnościach matematycznych, tak jak większość rodziny. Uwielbia liczyć, dobrze radzi sobie z komputerem. Czy powinnam już się obawiać, że będzie miał problemy z językiem polskim?

Proszę nie uprzedzać się i nie zakładać z góry, że malec może mieć problemy. Większość rodziny miała trudności z językiem polskim, uważacie więc za naturalne, że synka spotka to samo. Nieświadomie możecie budować w nim strach przed czytaniem i pisaniem, choćby wzdychając: "Nikt z nas nie był w tym orłem". Pozwólcie mu swobodnie się rozwijać, a gdy zainteresuje się literami, książkami, pisaniem, wspierajcie go w tym tak radośnie i bez lęku, jak tylko potraficie. Na pewno jest w rodzinie ktoś, kto lubi czytać i miał piątki z polskiego. Dobrze by było, żeby synek w wieku 4-5 lat poznał tę osobę, która przekaże mu miłość do literatury.

Dwulatka już czyta?

Kamilka ma dwa i pół roku i ostatnio zaczęła się bardzo interesować literami. Gdy widzi jakiś napis wypytuje: "Co to za literka?". Zapamiętała już kilka bez problemu. Czy to oznacza, że już niebawem nauczy się czytać i pisać?

Raczej nie. Niektóre dzieci faktycznie już w wieku 2-3 lat uczą się liter i zapamiętują je. Do czytania i pisania droga jednak daleka, nie działa bowiem u nich jeszcze mechanizm syntezy oraz analizy wzrokowej. Nie potrafią łączyć liter w sylaby i słowa, nie rozumieją ich symboliki. Widząc 20 razy słowo "kura" i stosowny obrazek, zapamiętują znaczenie tego wyrazu i umieją go potem "odczytać" wśród 10 innych. Nie ma to jednak nic wspólnego z prawdziwym czytaniem, do którego większość maluchów jest gotowa dopiero w wieku 5-7 lat. Konsultacja: Helena Turlejska-Walewska, psycholog

Dowiedz się więcej na temat: dziecko | zabawy | pytania | talent | rozwój | zdolności

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje