Nie mów tak do mnie!

Czasami, gdy się zapędzimy w naszych dyskusjach z kimś (choć bardziej są to nasze monologi) możemy usłyszeć „Nie mów tak do mnie!”.

Ale powie tak raczej dorosły, który umie ocenić swoje potrzeby, zna standardy rozmów i umie dbać o swoje granice. Choć nie każdy dorosły będzie do tego zdolny. Z dzieckiem będzie inaczej. Obraz siebie kształtuje w oparciu o informacje, jakie uzyskuje z otoczenia, a najważniejsze są te od osób znaczących dla niego - rodziców. To co mówi tata i mama bierze za jedyną prawdę o sobie. 

Reklama

Z wiekiem oczywiście nabiera nieco dystansu i jako nastolatek może zacząć już nawet z nami zacząć dyskutować, ale cały czas nasze wypowiedzi będą na niego wpływać. Zresztą żaden człowiek nie jest w stanie na dłuższą metę zmieść krytykowania, oskarżania, obwiniania, porównywania, oceniania (niezależnie, czy jest współmałżonkiem, czy np. pracownikiem). Wynika dla niego tyle, że nie jest "wystarczająco dobry".

Przeczytajcie zestaw typowych uwag, które przeciętny nastolatek słyszy w ciągu jednego dnia przygotowany przez dr G. C. Griffina (zauważycie, że pochodzi sprzed kilku dobrych lat, ale wierzcie nam - cały czas jest jak najbardziej aktualny). Przeczytajcie dokładnie i na koniec określcie własne odczucia. Co czulibyście, gdyby te słowa były skierowane do Was? 

Co słyszy nastolatek w ciągu jednego dnia?

6.55 Wstawaj, bo znowu się spóźnisz.

7.14 Musisz przecież jeść śniadania.

7.16 Wyglądasz jak jakiś punk. Włóż na siebie coś przyzwoitego.

7.23 Włóż kurtkę. Nie zauważyłeś, że dziś jest zimno? W taką pogodę nie możesz pieszo iść do szkoły.

17.42 Oczywiście zapomniałeś wynieść śmieci. Dzięki tobie będziemy w nich tonąć aż do przyszłego tygodnia.

17. 46 Schowaj gdzieś tę przeklętą deskorolkę. Ktoś się na niej poślizgnie i skręci sobie kark.

17.55 Chodź na obiad. Dlaczego zawsze muszę cię szukać, kiedy pora jeść? Powinieneś był nakryć do stołu.

18.02. Ile razy mam ci powtarzać, że obiad już na stole?

18.12 Czy musisz przychodzić do stołu z walkmanem i słuchać tego hałasu, który nazywasz muzyką? Ciekawe, czy w ogóle słyszysz, co mówię? Zdejmij to z uszu.

18.16 Czas zrobić z tym porządek. Na widok twojego pokoju robi się niedobrze. Ty też musisz zacząć wykonywać część obowiązków. To nie pałac i nie masz roju służących.

18.36 Wyłącz tę grę i idź wyjąć naczynia ze zmywarki. Potem włóż do niej brudne. Kiedy ja byłem w twoim wieku, nie mieliśmy zmywarki i trzeba było zmywać w gorącej wodzie z płynem.

19.08 Co tam oglądasz? To chyba nic dobrego, a poza tym to głupota odrabiać lekcje przy hałasującym telewizorze.

19.32 Mówiłem ci, żebyś wyłączył telewizor, dopóki nie odrobisz lekcji przy hałasującym telewizorze. A dlaczego te buty i papierki po cukierkach leżą na środku podłogi? Milion razy ci mówiłem, że lepiej sprzątnąć coś od razu, niż odkładać na później. Czy mam na ciebie wrzeszczeć?

21.59 Masz tak głośno włączone radio, że nie słyszę nawet swoich myśli. Idź spać, bo jutro znowu się spóźnisz.*

Czy myślicie, że ten młody człowiek po latach takiego traktowania będzie miał wysokie poczucie wartości i samoocenę? Będzie wierzył w siebie i swoje umiejętności? Jaki obraz siebie będzie miał? I wreszcie pytanie do nas - jakim chcielibyśmy, aby co nasze dziecko o sobie samym myślało, gdy dorośnie? I jak do tego wszystkiego mają się słowa Janusza Korczaka: "Mów dziecku, że jest mądre, że umie, że potrafi."

To, co "zapisaliśmy" w człowieku, gdy był dzieckiem, będzie w nim tkwić. To, że było nieustannie krytykowane i oskarżane, przypisywano mu całą winę, wytykano mu ciągle jego słabości, albo słyszał tylko odwetowe określenia.

To od zaufania, jakie panuje w naszych relacjach zależy jak dobrze potrafimy porozumiewać się i rozwiązywać problemy z daną osobą. Relację możemy porównać do "banku emocjonalnego", każda dobra rzecz, jaką zrobimy czy powiemy jest "wpłatą", buduje zaufanie między nami. Im wyższe zaufanie tym bardziej otwarcie i swobodnie będziecie się porozumiewać i odwrotnie, każde nasze negatywne zachowanie czy wypowiedź, jest "wypłatą", zmniejsza zaufanie a przy niskim poziomie zaufania trudno o prawdziwe porozumienie.

Mówcie więc dzieciom miłe rzeczy, róbcie też drobne przyjemności (np. zapalcie światło, gdy odrabia lekcje) i przepraszajcie. Często rodzice myślą, że nie mogą przyznać się dziecku do błędu, że źle postąpili i przeprosić za to, bo obawiają się, że stracą autorytet u dzieci. Nic bardziej mylnego - przepraszajmy, jeśli jest to uzasadnione. Dzięki temu wszystkiemu wzrośnie zaufanie między rodzicami i dziećmi i poprawi się komunikacja. Zobaczycie!

*G. C. Griffin "It Takes a Parent to Raise a Child" za S. R. Covey "7 nawyków szczęśliwej rodziny"

Autor: PsychologiaPrzyKawie.pl

Dowiedz się więcej na temat: komunikacja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje