Naucz smyka optymizmu

Pozytywne nastawienie do życia to jedna z najlepszych rzeczy, jakie możesz przekazać dziecku. To ono otworzy mu drogę do szczęścia i da odwagę do spełniania marzeń.

Czego najbardziej pragniesz dla swojego dziecka? Zapewne tego, co każdy rodzic - aby było szczęśliwe. Niestety, przepustki do szczęścia nie można nigdzie kupić. Można ją jednak... dać za darmo.

Reklama

Jeśli chcesz, aby twoje dziecko umiało cieszyć się życiem, dobrze sobie w nim radziło i miało odwagę spełniać swoje marzenia, naucz je optymizmu. Pozytywnie nastawiony do życia maluch lepiej poradzi sobie w przedszkolu i z ochotą podejmie każde wyzwanie.

A jeżeli nawet jakieś zadanie nie wyjdzie mu tak, jak chciał, nie podda się tak łatwo i spróbuje jeszcze raz.

Mały optymista będzie miał też lepsze relacje z rówieśnikami i będzie bardziej przez nich lubiany, ponieważ swoją radość życia i pozytywną energię zacznie przekazywać innym.

Krok po kroku

Optymizmu nie można nauczyć malca z dnia na dzień. - To pewna postawa życiowa, na którą składają się m.in. wiara w siebie, chęć podejmowania nowych wyzwań i umiejętność interpretowania różnych zdarzeń życiowych na swoją korzyść - wyjaśnia Helena Turlejska-Walewska, psycholog dziecięcy.

Pozytywnego stosunku do życia uczymy dziecko codziennie, w rozmaitych sytuacjach przeżywanych nie tylko przez malucha, ale i przez nas samych.

- Dzieci patrzą na otoczenie oczami rodziców.

Dlatego bardzo ważne jest, by przekonać malca, że świat to przyjazne miejsce, w którym czeka na niego wiele wspaniałych możliwości i ludzi, którzy mu pomogą - mówi psycholog. Jak to zrobić?

Buduj wiarę w siebie

Każde dziecko rodzi się z pewnym potencjałem, zdolnościami, ale to my możemy wpłynąć na to, czy je wykorzysta i czy w ogóle je pozna. To my widzimy pierwsze kroki brzdąca, pierwsze rysunki, pierwsze budowle z klocków.

- To, w jaki sposób na nie reagujemy, kształtuje samoocenę malucha - mówi Helena Turlejska-Walewska. Widząc osiągnięcia pociechy, mamy do wyboru przynajmniej dwie reakcje - jedna kształtuje w dziecku optymistyczną postawę, druga - pesymistyczną. Najlepiej zilustruje to pewien przykład.

Wyobraźmy sobie małą Olę, która pokazuje rodzicom swój rysunek. Dziewczynka ma bujną wyobraźnię, dlatego narysowała różowe chmury, zielone domki i latające koty. Jak zareagowali rodzice?

Tata-optymista powiedział: - Oluś, jaki piękny rysunek! A te różowe chmurki wyglądają jak wata cukrowa. Super rysujesz! Zachęcona pochwałą Ola zasiadła więc nad kolejną kartką pełna pomysłów na następne rysunki.

Jednak po chwili przyszła mama-pesymistka i stwierdziła: - Oleńko, bardzo ładny rysunek, ale chmurki nie są różowe, lecz niebieskie, a kotki nie potrafią latać. W tym momencie mama, być może zupełnie nieświadomie, podcięła Oli skrzydła.

- Jeśli chwalimy dziecko, róbmy to bez żadnego "ale" - mówi psycholog. - Tak to już jest, że dociera i zostaje w nas głównie to, co jest po "ale". A każde "ale" osłabia wartość pochwały, wygłoszonej wcześniej i obniża samoocenę malucha.

- Nasza przykładowa Ola może zniechęcić się do rysowania z obawy przed krytyką lub malować tak jak wszyscy, by mama była zadowolona. A szkoda, bo w ten sposób nie rozwinie swojej wyobraźni i stłumi własną kreatywność - wyjaśnia psycholog.

Dowiedz się więcej na temat: rodzice | rzeczy | psycholog | dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje