Komputer - najlepszy przyjaciel twojego dziecka

Czteroletni Staś uwielbia bajki o pociągu parowym, w języku angielskim. Pięcioletni Jaś potrafi sam uruchomić opcję z ulubioną grą. Dzieci XXI wieku. Dla nich, gdy dorosną, komputer będzie tym, czym dla nas telefon.

Coraz młodsze dzieci siadają przed komputerowym ekranem. "Podglądając" rodziców, szybko przekonują się, że jest to fascynujące. Uporczywie domagają się, by założyć im słuchawki, pokazać, jak klika się myszką.

Reklama

Z zainteresowaniem oglądają zdjęcia z wakacji, słuchają swoich ulubionych bajek, chcą zastąpić tatę w fotelu i zagrać za niego w wyścigi samochodowe lub "strzelankę". Tymczasem dla niektórych rodziców dostęp do internetu to szalejące wirusy, przemoc, agresja, czyhający cyberprzestępcy.

- Czy to na pewno najlepszy przyjaciel naszego dziecka - zastanawiają się. - Jaką postawę przyjąć. Zniechęcać? Zachęcać?

My radzimy tę drugą. Pod jednym warunkiem: że nad tą "przyjaźnią" przejmiemy dyskretną kontrolę!

Ale ciekawe!

Już 9-miesięczne dziecko zauważa, że to, co dzieje się na monitorze komputera, jest fascynujące. I koncentruje na nim swoją uwagę. Nic dziwnego. W końcu widzi swoich rodziców, którzy coś na nim czytają, słuchają z niego muzyki albo oglądają film.

Dla naszego szkraba na tym etapie komputer to drugi telewizor. Gdy skończy półtora roku, zapragnie wraz z mamą czy tatą zasiąść przy klawiaturze, a pół roku później podejmie próbę poruszenia myszką.

Jeśli rodzice mu na to pozwolą, za rok ich 3-latek bez najmniejszego trudu sam włączy i wyłączy urządzenie, zacznie rozpoznawać (na razie po wyglądzie - bo na lekcje czytania przyjdzie jeszcze chwilę poczekać) pierwsze podstawowe komendy pojawiające się na monitorze.

Nie za wcześnie?

Zdania są podzielone. Niektórzy specjaliści twierdzą, że im wcześniej dziecko pozna komputerowy świat, tym lepiej i owocniej będzie się w nim potem poruszało. Co do jednego są jednak zgodni. W tym wieku najważniejszy jest rozwój motoryczny malucha. I o tym przede wszystkim powinniśmy pamiętać. Malec musi mieć dużo ruchu i przede wszystkim poznawać realny świat.

Gdy ta podstawowa potrzeba rozwojowa będzie spełniona, możemy zająć się wprowadzaniem go w świat wirtualny.

Tak naprawdę zaprzyjaźniać się z internetem dziecko może już nawet od 4. roku życia. Na tym etapie rozwoju będzie oglądało obrazki i wciągało się w gry. Te ostatnie, mają jedną, podstawową cechę, której nie spełni żadna najfajniejsza bajka oglądana na małym ekranie. Są interaktywne. Dziecko przestaje być biernym odbiorcą, staje się aktywnym uczestnikiem zabawy.

Może być małym ogrodnikiem, sadzącym roślinki, może ubierać widoczną na ekranie lalkę, ma swobodę podejmowania decyzji i w ten sposób uczy się samodzielności i radzenia sobie w nowych sytuacjach.

Dowiaduje się też wiele o zasadach rządzących światem: jeśli będzie podlewać swoje wirtualne marchewki, one urosną, jeśli nie - niestety plonów nie będzie. Uczy się w ten sposób również logicznego myślenia, kojarzenia faktów i celnego podejmowania decyzji. Gry, w których musi szybko reagować na zmieniającą się na ekranie sytuację, wyrabiają w nim refleks i sprawność manualną oraz podzielność uwagi.

Jednak nawet jeżeli w swojej grze nie odniesie sukcesu (np. marchewki zwiędną), to gra da mu komfort i poczucie bezpieczeństwa: będzie można zacząć wszystko od początku i poprawić. Wygrana wzmocni w nim poczucie własnej wartości, da tak potrzebne poczucie sprawczości i kontroli nad sytuacją.

Supernauczyciel

Dzięki programom i grom dostosowanym do potrzeb dzieci w różnym wieku, możemy zrealizować ideał "nauki przez zabawę". Jak wiadomo, jest to najskuteczniejsza metoda przyswajania wiedzy. Pod- czas zabawy, zrelaksowany umysł - nie tylko dziecka, ale i dorosłego - łatwiej kojarzy i zapamiętuje fakty, których przyswojenie "na sucho" jest żmudne i trudne.

Nauka czytania przestaje być nudnym dukaniem: "Ala ma kota", a staje się elementem wciągającej gry - jeśli trzeba przeczytać tekst pojawiający się na monitorze.

Począwszy od wieku przedszkolnego, możemy już sprawiać naszym pociechom takie gry i programy edukacyjne, które pomogą im w nauce... dosłownie wszystkiego!

Począwszy od języków obcych, poprzez prawa rządzące przyrodą, skończywszy na matematyce.

Dowiedz się więcej na temat: Sam

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje