Czy nauczyciel ma wpływ na IQ swoich uczniów?

Wielu z nas tłumaczyło sobie mniejsze lub większe niepowodzenia w szkole twierdząc, że nauczyciel czy nauczycielka się na nas uwzięli, nie lubią nas i w związku z tym czego byśmy nie robili piątki nie dostaniemy.

Rodzice przekonywali nas, że to nie prawda, że nauczyciele są sprawiedliwi a nasze wyniki w nauce zależą od naszej pracowitości i naszych zdolności.

Reklama

Większość z nas zabierała się więc do nauki nie mając powodu by nie dowierzać rodzicom. Możemy również przypomnieć sobie kolegów i koleżanki, którzy mimo takich tłumaczeń uważali, że na ich oceny większy wpływ ma to, jak nastawieni są do nich nauczyciele niż to, jak ciężko pracują. Od czasu do czasu mieliśmy pewnie ochotę przyznać im rację.

W jaki sposób autorytet nauczyciela oddziałuje na uczniów?

Czy faktycznie jest tak, że postawa nauczyciela wobec ucznia może wpływać na jego wyniki w nauce czy też na jego inteligencje? Żeby odpowiedzieć na to pytanie przyjrzyjmy się eksperymentowi przeprowadzonemu w 1966 roku przez Rosenthala i Jacobsona.

W 18 klasach szkoły podstawowej (klasy 1-6 po trzy klasy na każdym poziomie) przeprowadzili badanie uczniów testem inteligencji przedstawionym nauczycielom jako test mierzący potencjał intelektualny uczniów. 20% uczniów w każdej z klas zostało losowo przydzielonych do grupy eksperymentalnej. Pozostali uczniowie znaleźli się w grupie kontrolnej. Nauczyciel prowadzący zajęcia z daną klasą nie otrzymywał informacji o podziale na grupy. Zadanie dla uczniów w obu grupach było identyczne - uczniowie mieli rozwiązać ten sam test.

Różnica polegała na tym, że nauczyciel otrzymał inne informacje o wynikach testu dzieci z grupy eksperymentalnej, a inne o dzieciach z grupy kontrolnej. Po wypełnieniu testu nauczycielom przekazano listę uczniów, którzy wnioskując z wyników testu osiągną nadzwyczajny postęp intelektualny w ciągu roku szkolnego.

Jak można się domyślić, uczniowie, którzy rzekomo mieli szansę na nadzwyczajny postęp, to uczniowie przypisani wcześniej do grupy eksperymentalnej. Jak pamiętamy przydział do grup był losowy. W rzeczywistości wynik testu nie był brany pod uwagę przy udzielaniu informacji nauczycielowi. 8 miesięcy później dzieci zostały poddane ponownemu badaniu tym samym testem inteligencji. Wyniki badania pokazały, że dzieci, którym przypisano większy potencjał (grupa eksperymentalna) faktycznie osiągnęły większy przyrost IQ (Intelligence Quotient - iloraz inteligencji definiowany jako poziom wykonania testu na tle osób z tej samej grupy wiekowej) niż dzieci, którym tego potencjału nie przypisywano.

Różnica była największa w młodszych klasach. Szczęśliwie przyrost IQ u uczniów z grupy eksperymentalnej nie miał miejsca kosztem uczniów z grupy kontrolnej. Jak pokazują wyniki w klasach, w których dzieci z grupy kontrolnej poczyniły większe postępy, dzieci z grupy kontrolnej także poczyniły proporcjonalne postępy, były one jednak niższe niż u dzieci z grupy eksperymentalnej.

Wina nie leży po stronie nauczycieli

Patrząc na wyniki eksperymentu moglibyśmy stwierdzić, że faktycznie postawa nauczyciela wpływa na osiągnięcia uczniów w nauce czy też ich wyniki w testach inteligencji. Jednakże ważne jest żebyśmy zwrócili uwagę na to, że uczniowie, którzy nie byli przedstawieni nauczycielom jako mający duży potencjał także zrobili postępy.

Pokazuje to, że nauczyciele co prawda mogli poświęcać więcej czasu lub bardziej wspierać uczniów w ich mniemaniu mających większe szanse na duży postęp, ale nie starali się mniej niż za zwyczaj w pracy z uczniami nie uważanymi za ponadprzeciętnych. Pokazuje to, że oczekiwania nauczycieli wobec uczniów mają do pewnego stopnia wpływ na ich wyniki w nauce, ale nie przesądzają o tym ostatecznie.

Dlatego też nie możemy zrzucić winy za nasze szkolne niepowodzenia jedynie na postawę nauczycieli, tak samo jak nie możemy jedynie im przypisać wszystkich zasług w przypadku sukcesów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje