Reklama

Leki na całe zło

Jeśli kogoś zaczyna ćmić głowa, to chce tabletkę z reklamy, bo w telewizji pani powiedziała, że działa natychmiast. Skutki takiego myślenia o lekach są pod wieloma względami opłakane – przestrzega dietetyk Ewa Koza.

Monika Szubrycht: Czy Polacy często sięgają po leki? Czy jesteśmy lekomanami?

Ewa Koza: - Niestety, bardzo często. Polska to szósty rynek w Europie jeżeli chodzi o sprzedaż farmaceutyków. Bardzo często sięgamy po leki, nagminnie po te wydawane bez recepty i dostępne już nie tylko w aptekach, ale też w kioskach, dyskontach i na stacjach benzynowych.

- Taka ich dostępność być może ma jakieś plusy, ale mam natomiast wrażenie, że spada przez to ranga sprzedawanego leku... Wielu z nas nie chce pamiętać, że to wciąż jest środek farmaceutyczny, który ma określone działanie i jednocześnie nie jest pozbawiony skutków ubocznych.

Reklama

- Polska ma niechlubne piąte miejsce w Europie, jeżeli chodzi o zażywanie leków bez recepty i niestety już trzecie w świecie pod względem zażywania leków przeciwbólowych. Wyprzedzają nas tylko Stany Zjednoczone i Francja. Myślę, że już możemy to nazwać lekomanią.

Jakie są przyczyny nadużywania leków?

- Jedną z najważniejszych jest stres, który obezwładnia życie zawodowe i rodzinne. Wszystko musimy zrobić już, teraz, natychmiast. Świat rozwija się w nieprawdopodobnym tempie. Nikt nie czeka tydzień na list, mamy do dyspozycji natychmiastową komunikację. Ma to plusy i ma również negatywne konsekwencje.

- Musimy wziąć pod uwagę fakt, że rosną oczekiwania naszych szefów, partnerów czy znajomych. Chcą wszystko mieć natychmiast. Jeśli kogoś zaczyna ćmić głowa, to sięga po tabletkę z reklamy, bo tam taka ładna pani powiedziała, że ona zadziała natychmiast... Skutki takiego myślenia o lekach są pod wieloma względami opłakane.

Dlaczego?

- Nazwy handlowe leków są tylko ich etykietkami na pudełkach. Mało kto zwraca uwagę na substancję czynną zawartą w konkretnym leku.

Zastąp chemię naturalnymi lekarstwami! Zobacz co radzą internauci!

Nie chce nam się czytać ulotki, która ma dwie strony...

- To prawda. Koronnym przykładem może być paracetamol - dostępny na polskim rynku w wielu wariantach. A przecież 8 gramów tego środka na dobę to dawka śmiertelna. Nie interesując się tym, jaką substancję przyjmujemy, możemy nieświadomie przekroczyć tę dawkę.

Jakie są inne konsekwencję dostępności leków bez recepty?

- Na przykład coraz częstsze  zatrucia polekowe. W Polsce co roku hospitalizuje się z tego powodu kilka tysięcy dzieci. Niewiele się o tym mówi. Niestety, nie wszyscy rodzice zdają sobie sprawę z tego, że lek jest dostępny np. od 12. czy też 16. roku życia, ponieważ - znowu - nie chce nam się czytać ulotek...

- Warto pomyśleć o tym, żeby zająć się przyczyną choroby, a nie tylko łagodzić czy znieczulać objawy. Jeżeli boli mnie głowa raz na dwa miesiące i zażyję lek przeciwbólowy, to nic takiego się nie stanie. Ale jeżeli zażywam te leki jak cukierki, ma to konsekwencje dla nerek, dla wątroby... Cały organizm ponosi konsekwencje, również przewód pokarmowy. To nie są cukierki, chociaż są dostępne w kiosku. To są środki farmaceutyczne.

Powinniśmy się trzymać od nich z daleka?

- Środki te są w wielu sytuacjach niezbędne. Nie chodzi o to, żeby cały rynek farmaceutyczny wysłać na bezludną wyspę. Ale jeżeli ból jest nieznośny i regularnie się powtarza, to warto poszukać jego przyczyny.

- Jeżeli ból głowy związany jest ze skokami ciśnienia, to lepiej jest pójść do lekarza, zbadać ciśnienie i pod jego nadzorem brać leki potrzebne do znormalizowania ciśnienia, a nie co drugi dzień zażywać tabletkę przeciwbólową. Leki bez recepty nie są mniej obciążające dla naszego ciała.

Od jakich leków najłatwiej się uzależnić?

- Są osoby, które nie zasną bez tabletki przeciwbólowej zażytej na noc. Wydaje im się, że skoro kiedyś bolała ich głowa, zażyli taką tabletkę i dobrze im się spało, to teraz boją się iść do łóżka bez niej.

- Niestety, bardzo powszechne jest zażywanie leków nasennych. Wydaje się, że to nic poważnego, tymczasem bezsenność może być objawem wielu różnych chorób. Jeżeli trwa 3 miesiące lub dłużej, trzeba iść do lekarza i szukać przyczyny, a nie tylko niwelować objawy, bo to do niczego nie prowadzi.

- Z racji mojego zawodu bardzo często słyszę o uzależnieniu od leków przeczyszczających, które jest dramatyczne w swych konsekwencjach. Jeżeli nieświadomie, bez fachowej pomocy lekarza, stosujemy środki przeczyszczające, nawet tylko zioła, to możemy do tego stopnia rozleniwić przewód pokarmowy, że bez nich nie jest w stanie normalnie funkcjonować.

Zamiast leczyć się na własną rękę powinniśmy udać się do gastrologa. Ale takie badanie do przyjemnych nie należy...

- Owszem, gastroskopia nie jest najprzyjemniejszym badaniem, jednak bywa niezbędna. Czasem konieczne jest wykonanie kolonoskopii dla diagnozy jelit. Zaparcia czy biegunki są powszechnym problemem, a mają olbrzymie konsekwencje dla naszego zdrowia. Tyle że mogą być odroczone w czasie, nawet w latach.

- Permanentny stres w życiu osobistym i w pracy, i ten nasz galop, wszystko to powoduje, że nasz brzuch jest spięty. Jeden z ciekawszych artykułów, jakie czytałam na ten temat, miał tytuł "Emocje mieszkają w brzuchu". Zgadzam się z tym. Perystaltyka jelit jest albo nadmiernie przyspieszona, albo wstrzymana. Przeraża mnie, kiedy słucham w swoim gabinecie historii o tym, jak ludzie sobie z tym radzą albo nie, i co są w stanie zrobić, jakie katusze są w stanie zafundować własnemu organizmowi...

- Samego siebie ciężko jest zdiagnozować, popatrzeć z boku. Jeśli mam jakiś kłopot, idę skonsultować to z kimś, kto się na tym zna. Lekarz czy dietetyk jest czasem niezbędny!

Kiedy kończy się dbanie o zdrowie, a zaczyna nadużywanie leków?

- Ogólne wnioski chyba do niczego tu nie prowadzą. Każdego zachęcam do myślenia o własnym organizmie. Ból, katar, gorączka - to taki alarm "od środka", sygnał, że ciało wymaga odpoczynku. Nie z każdym katarem musimy biec do lekarza. Jeżeli rozkłada nas gorączka, logiczne jest, że musimy wziąć leki. Nie możemy zostawić człowieka z 39 stopniami gorączki bez leków przeciwgorączkowych.

- Sądzę, że w mniej dokuczliwych sytuacjach warto sięgać po środki naturalne. Czosnek działa, cytryna i cebula też. Warto również poświęcić temu problemowi ze dwa dni i zostać w łóżku...

Ale ludzie biorą antybiotyk i idą do pracy.

- I jest ich całe mnóstwo. Wielu wydaje się, że to jest taka po prostu tabletka. Usłyszałam ostatnio od kogoś, że zażył pastylkę i poszedł do pracy. Antybiotyk to nie jest pastylka.  Mnie to przeraża!

- Wyobraźmy sobie biuro, modne open space, w którym pracuje 30 osób. Jeśli zjawi się ktoś kichający, ktoś inny w trakcie terapii antybiotykiem, czyli osłabiony, i ktoś świeżo po leczeniu, więc narażony na infekcje, to za chwilę 20 osób z tych 30 jest chorych!

Jednym słowem: osoba, która przychodzi do pracy chora, jest skrajnie nieodpowiedzialna?

- Myślę, że tak, bo zawsze nam się wydaje, że jesteśmy niezastąpieni. A tak nie jest.

- Mamy różny próg bólu, jedni wytrzymują więcej, drudzy mniej. Są osoby z tendencją do lekomanii, bo to jest rodzaj uzależnienia, tak jak są osoby uzależnione od alkoholu czy narkotyków.

- W świecie 30-, 40-latków, ludzi zażywających lekarstwa garściami jest mnóstwo... Kiedyś widziałam taką przerażającą sytuację w Stanach Zjednoczonych: jeden talerz, z którego Amerykanka spożywała posiłek, i drugi, nieco mniejszy, gdzie leżała cała masa kolorowych tabletek. I to, że jej daniem głównym był hamburger i frytki, nie było niczym złym, ponieważ potem zażywała leki, które w jej mniemaniu były antidotum na całe zło! Wydawało mi się, że taka sytuacja jest możliwa tylko w USA. Okazuje się, że nie. 

A co z suplementami? Czy one też nam szkodzą? Mam koleżankę, która zażywa tabletki na wszystko: cerę, cellulit, włosy, paznokcie...

- Każdy dorosły człowiek decyduje sam za siebie. Nawet jeśli jakiś specyfik zawiera określoną dawkę danej substancji, nie mamy gwarancji, że jest ona biodostępna dla organizmu.

- Nie znam wszystkich suplementów, nie zażywam ich, wolę zjeść witaminę C dostępną w czarnej porzeczce, kapuście i innych, naturalnych produktach.

- Są ludzie, którzy wierzą w suplementy diety i je stosują. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że suplementy diet nie są pod nadzorem Ministerstwa Zdrowia, a Instytutu Żywności i Żywienia. Żaden lek nie składa się wyłącznie z substancji czynnej. W skład tabletki wchodzi również jej otoczka. Efekt dla nas to suma działania całej masy tabletkowej. Weźmy to pod uwagę. Ja nie zażywam...

Rozmawiała: Monika Szubrycht

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy