W poszukiwaniu niepracującej Matki...

Przyjęło się, że stwierdzenie "pracująca Matka" dotyczy jedynie tych kobiet, które dzięki swoim działaniom dostarczają do budżetu domowego realne środki pieniężne, krótko mówiąc - zarabiają. Ale czy słowo "praca" znaczy tyle, co "zarabiać", przynosić do domu zdobycz w postaci pieniędzy?

Pierwsza definicja słowa "praca", według Słownika Języka Polskiego wydawnictwa PWN, brzmi: celowa działalność człowieka zmierzająca do wytworzenia określonych dóbr materialnych lub kulturalnych. Idąc tym tropem, każdy, kto wytwarza dobro, pracuje.

Reklama

Przyjrzyjmy się zatem działaniom przeciętnej Matki, czy jej działalność na polu "dom i rodzina" zmierzają do wytworzenia określonych dóbr?Ponadto, czym jest przeciwieństwo pracy? Według słownika antonimów przeciwieństwem pracy jest bierność, bezczynność, bezwład, bezruch, pasywność, zastój, impas, brak zajęcia. Czy zatem istnieje niepracująca Matka?

Dobra konsumpcyjne

W rodzinie, w której funkcjonują dzieci w wieku szkolnym, odgórnie narzucane są pewne ramy czasowe. Dlatego zazwyczaj wczesnym rankiem dzwoni budzik, stawiający na nogi mieszkańców zaangażowanych w proces edukacji. I choć najczęściej Matka zakończyła już własną naukę szkolną, to jednak siłą rzeczy najczęściej jest niezbędna przy porannych czynnościach domowych.

I tu pada pierwsze pytanie - czy czynności  te są pracą, czy też nie? Bo na pewno nie są bezczynnością ani bezruchem. W wyniku porannych działań Matki na stole pojawia się dobro - śniadanie, z szaf wyjmowane jest dobro - czyste ubranie, do tornistrów pakowane są dobra - kanapki, przekąski, napoje.

Nawiązując do przytoczonej powyżej definicji, można stwierdzić, że wykonana została praca, a cel - wytworzenie określonego dobra, został osiągnięty.

Dobra kulturalne

Gdy część mieszkańców opuści domowe pielesze, Matka przystępuje do dalszych działań. Pozostający pod jej opieką najmłodszy mieszkaniec domaga się uwagi, a często i poczynań ukierunkowanych na poprawę jego komfortu: zmiana pieluszki, karmienie, przebieranie. Zajęcia te również ciężko nazwać bezczynnością.

I choć nie przynoszą namacalnego dobra materialnego, zdecydowanie podnoszą poziom zadowolenia młodego człowieka, są wręcz niezbędne dla jego zdrowia i prawidłowego rozwoju. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że mamy tu do czynienia z dobrem niematerialnym, lecz nadal dobrem.

Co prawda dyskusyjne jest, czy czytanie książek dziecięcych, tworzenie dzieła, jakim jest wieża z klocków lub tory kolejowe, można nazwać pracą, jednak efekt, jakim jest dobro kulturalne - rozwój i edukacja dziecka, może pozwolić na spojrzenie na te czynności pod takim właśnie kątem.Podobnie jak w korporacji, dzień przeciętnej Matki podlega pewnym schematom, stałym regułom.

I choć spacer z najmłodszą latoroślą można potraktować jako czas poświęcony na pozbywanie się zmęczenia, zwykle poprzez robienie tego, co sprawia przyjemność [definicja słowa "odpoczynek" według Słownika Języka Polskiego PWN], to jednak przygotowanie spaceru z najmłodszą latoroślą: ubranie, przygotowanie jedzenia, zniesienie wózka, jest już działaniem wymagającym wysiłku niekoniecznie połączonego z przyjemnością.

Praca jako źródło dochodu czy oszczędności

Czynność zwana sprzątaniem uznawana jest przez społeczeństwo za pracę, tylko gdy jest sposobem pozyskiwania pieniędzy, gdy sprzątający otrzymuje za nią wynagrodzenie. Przeczy to jednak definicji słowa praca, gdyż mamy do czynienia z działaniem zmierzającym do wytworzenia dóbr - tym dobrem jest np. czysta łazienka.

Sam fakt otrzymania zapłaty za wysiłek nie zmienia klasyfikacji czynności - pracy, zmienia jedynie jej charakter na pracę jako źródło zarobku.  I choć niektórzy czynności porządkowe określają jako działalność rekreacyjną, mimo że nie zawsze na świeżym powietrzu, to jednak nie da się ukryć, że  wymagają one wysiłku, czasu i siły, aby dobro, jakim jest wspomniana już czysta łazienka, zostało wytworzone.

Niezaprzeczalny również jest fakt, że praca przy sprzątaniu zlecona "na zewnątrz" wymaga gratyfikacji, czyli obciąża budżet domowy, a zatem działania podejmowane przez Matkę mają charakter oszczędnościowy, a zatem w pewnym sensie zarobkowy: pieniądze zaoszczędzone mogą w sprzyjających okolicznościach zostać uznane za zarobione.

Podobnie sprawa ma się w przypadku działań w kuchni. Obiad w stołówce zakładowej to wydatek około 10-20 zł, w zależności od standardu i rozbudowanego jadłospisu. Jak wiadomo, rodzina żywi się częściej niż raz dziennie, również w soboty i niedziele czy święta.

Wysiłek Matki w przygotowanie pożywienia dla domowników spokojnie może zostać uznany jako praca o charakterze oszczędnościowym. I choć w celu przyrządzenia jedzenia Matka zmuszona jest przeznaczyć środki finansowe na zakup produktów żywnościowych, to jednak ich cena jest zdecydowanie mniejsza niż koszt wyżywienia rodziny poza domem.

W poszukiwaniu Matki bezczynnej

Jak pokazują powyższe przykłady, ciężko spotkać Matkę niepracującą, której czas upływa na odpoczynku, bezruchu i braku zajęcia. Nawet, jeśli partner Matki aktywnie uczestniczy w tak zwanych obowiązkach domowych, nadal spada na nią całkiem spora liczba czynności, które płynnie wpisują się w definicję słowa "praca".

Być może w czasach pomocy domowych, jak w książce " Służące" Kathryn Stockett, kiedy to opieka nad dziećmi, pranie, sprzątanie, gotowanie i zakupy przejmowane były przez wykwalifikowany personel, zjawisko Matki niepracującej było faktem. Jednak w naszych realiach, Matki niepracującej ze świecą szukać.

Pracując w domu, Matka nie powoduje namacalnego wzrostu przychodów do budżetu rodzinnego, ale jej działania zdecydowanie zmniejszają wydatki, a co za tym idzie, korzystnie wpływają na realny dochód rodziny.Dlatego czas raz na zawsze skończyć ze stereotypem Matki niepracującej.

Bo choć nie każda Matka co dzień rano wkłada garsonkę, szpilki i biegnie do biura, to jednak Matka pracująca w domu ma realny udział w wytwarzaniu dóbr zarówno tych materialnych, jak i kulturalnych.

Artykuł pochodzi z portalu www.mamopracuj.pl

Autor: Kinga Pukowska

Kinga Pukowska, z wykształcenia specjalista w zakresie żywienia człowieka, z zamiłowania doula i doradca chustowy, z powołania żona i mama trójki dzieci. Entuzjastka Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Od lat wspiera młodych rodziców na początku ich nowej drogi. Założycielka firmy www.polekont.pl oraz Rodzinnego Namiotu. Współpracuje ze szkołami rodzenia (prowadząc warsztaty chustowe oraz żywieniowe).

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje