Chcę kogoś innego. Dlaczego się "samooszukujemy"?

Obudziła się z wypiekami na twarzy. „Co za wspaniały pocałunek” - myślała. Jeszcze czuła zapach jego skóry… Powoli się budziła. Przewróciła się na bok i zobaczyła leżącego obok Tomka. „Ale zaraz zaraz...” - powoli jej umysł przechodził ze snu do rzeczywistości. Przecież w jej śnie to nie był Tomek! „O Boże” - oprzytomniała w jednej chwili i prawie skoczyła na równe nogi. „Zdradziłam męża. Nie! Nie! Przecież to tylko sen i tylko się całowałam”. Myśli pędziły przez jej głowę. „Kochanie, coś się stało?” – z łóżka zaspanym głosem pytał Tomek. Przywróciło ją to natychmiast do codziennych porannych obowiązków.

Hania cały dzień była w dziwnym stanie. Emocje mieszały się, nie mogła zebrać myśli. We śnie całowała się z Markiem. Dokładnie to pamiętała, gdy tylko o tym pomyślała, wszystko wracało tak, jakby zdarzyło się naprawdę. Marek to jej szef z pracy. Ostatnio spędzała z nim dużo czasu. Pracowali nad wspólnym projektem, dobrze się rozumieli, chyba trochę flirtowali. A może nawet dla Marka zaczynało to być już coś więcej niż zwykła znajomość z pracy? Może Hania też tego chciała? 

Reklama

Za dwa tygodnie mieli jechać razem w delegację do Francji. Była tym bardzo podekscytowana. Im bardziej nie rozumiała się z Tomkiem, im częściej się kłócili, tym bardziej z Markiem rozmawiało się jej lepiej. Starszy, doświadczony, spokojniejszy. Imponował jej swoją wiedzą, zawsze celnymi wskazówkami. No i był bardzo przystojny mimo siwizny na skroniach. A może właśnie dzięki niej. 

Dobrze, że tego dnia miała wolne. Pracowała całą sobotę i dostała dzień wolnego. Próbowała kupić córeczce wiosenną kurtkę i buty, ale kompletnie nie potrafiła się skoncentrować. Ciągle w głowie miała sen, małżeństwo, Marka i Tomka. Oglądała ubrania, ale w ogóle ich nie widziała. Może kawa postawi ją jakoś na nogi? Usiadła w kawiarni na środku holu w galerii handlowej i próbowała skupić się na zapachu i smaku ulubionego napoju. 

Kątem oka zobaczyła parę siedzącą obok. Kobieta około czterdziestki podawała mężczyźnie tabletki, a ten trzęsącymi się dłońmi próbował je wziąć, włożyć do ust i popić wodą ze szklanki, którą podawała kobieta. Hania obserwowała ich. "Czy kiedyś mój ojciec też będzie taki niedołężny. Choroba Parkinsona? Na szczęście to jeszcze dużo czasu" - pomyślała i wróciła do mieszania pianki w swoim latte. "Kochanie, jeszcze jedna. Popij" - dobiegł ją głos z sąsiedniego stolika. Kobieta pocałowała mężczyznę w usta. Hania zaczęła baczniej obserwować tę parę. "To nie córka" - pomyślała. "To musi być żona". Mężczyzna przy stoliku obok był starszy od swojej żony o 20, może 25 lat. 

Zerknęła raz jeszcze i wtedy sobie przypomniała. Czytała kiedyś artykuł o tej parze. To był głośny romans - młoda początkująca dziennikarka zakochała się w bogatym biznesmenie. On dla niej zostawił rodzinę, żonę, dzieci. Był spektakularny rozwód, cierpiące dzieci, żona, która trafiła z depresją do szpitala psychiatrycznego. Sprawa w sądzie o podział majątku trwająca latami, wywlekanie wszelkich brudów. W tym momencie zobaczyła w wyobraźni siebie i Marka za te 20 lat. 

To było dla Hani jak kubeł zimnej wody. Wystarczyła ta jedna sekunda, żeby wszystko zrozumiała. "Nie!!!" Oprzytomniała. Nagle wszystkie puzzle, jakie miała w głowie ułożyły się. Co ona w ogóle robi, o czym myśli? O rozbiciu dwóch rodzin w imię nieznanej i trudnej przyszłości? To, że 3-letnia córeczka jest ostatnio nieznośna, że z mężem nie dogaduje się, to może być przejściowe, może to wcale nie ich wina, może ona może coś zmienić, może mogą zmienić to razem? To nie są duże kłopoty, dadzą radę, przejdą przez to. Zrobi dziś wspaniałą kolację dla męża, porozmawia "od serca", a jutro w pracy spróbuje wycofać się z wyjazdu służbowego do Francji. 

Myślimy, że jako ludzie jesteśmy racjonalni, że decyzje, jakie podejmujemy, które czasami zmieniają całe nasze życie, są racjonalne. Niestety musimy Was zmartwić. Badania temu zaprzeczają*. Działamy pod wpływem emocji, popełniamy błędy atrybucji, stosujemy mechanizmy obronne. To tylko niektóre pułapki, na jakie w czasie wnioskowania i podejmowania decyzji wpadamy. 

Hania - bohaterka naszej dzisiejszej historii - zaczynała myśleć o zmianie swojego życia, o zmianie męża. Była sfrustrowana sytuacją domową, konfliktami z Tomkiem, nieposłuszną córką. Powoli miała tego wszystkiego dość. Zaczęło ją to przerastać. Wówczas pojawił się na horyzoncie Marek. Nadzieja na zmianę, nadzieja na lepsze życie. Tylko, czy faktycznie? Czy Hania nie wpadła w jeden z mechanizmów obronnych - idealizację? Dostrzegała przez długi czas w Marku same pozytywne cechy. Chciała je widzieć, a nie dostrzegała jego wad. 

Idealizacja polega na wyolbrzymieniu znaczenia i wartości jakiejś osoby, czy grupy osób przy jednoczesnym niedopuszczaniu do świadomości wiedzy o cechach negatywnych. Wymaga rozszczepienia idealizowanego obiektu na dwie części: dobrej i złej i zaprzeczeniu istnienia tej złej. Dzięki spotkaniu w kawiarni Hania w jednej sekundzie dostrzegła część tej drugiej strony Marka - problematyczną, negatywną (starszy, w związku, reakcja środowiska, rodziny, walka w sądzie). A przecież Marek, jak każdy człowiek ma dodatkowo jeszcze takie cechy charakteru, których nie ocenilibyśmy pozytywnie.

Być może u Hani pojawiło się także "fantazjowanie" - wyjazd do Francji, może nieśmiałe marzenia o wspólnym życiu z Markiem. Tylko czy było już to obronne fantazjowanie? Czasami każdy z nas ucieka w marzenia i nie w tym nic złego. Jeśli jednak celem jest zapomnienie o niemiłej rzeczywistości, trudnych zadania, problemach, gdy w marzeniach jesteśmy wspaniali, życie układa się jak po maśle a na dodatek jesteśmy obiektem romantycznej miłości i jest to forma radzenia sobie z naszym niskim poczuciem wartości i pozwala uniknąć tym samym mozolnego trudu pracy nad sobą - należy przypuszczać, że jest to fantazjowanie w funkcji obronnej. Fantazjowanie należy do technik zniekształcania rzeczywistości. I znowu - dzięki spotkaniu w kawiarni - Hania wróciła do rzeczywistości, realnego życia. To, że są w nim problemy: sprzeczki z mężem, kłopoty z dziećmi, to normalne. Trzeba się z nimi zmierzyć i je rozwiązywać (najlepiej na bieżąco) a nie uciekać w marzenia o tym, że gdzie indziej z kimś innym czeka nas wieczna idylla.

Nie jest to oczywiste proste. W życiu pojawiają się zmiany i są potrzebne. Jednak gdy chcemy jakiejś odmiany - zastanówmy się na przyczynami, motywami, które nas do tego popychają. W jakie pułapki wpadamy, jakie środki samoobrony psychicznej stosujemy? Myślenie o tym jest tym trudniejsze, że są to mechanizmy nieświadome. Ale refleksja nad samym sobą zawsze jest pożyteczna.

*"Złudzenia, które pozwalają żyć" - pod redakcją M. Kofta, T.Szustrowa, PWN, Warszawa 2001

** Imiona i okoliczności zostały zmienione tak, aby uniemożliwić identyfikację prawdziwych osób

Autor: PsychologiaPrzyKawie.pl

Dowiedz się więcej na temat: psychologia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje