Agnieszka Chylińska pisze dzieciom!

W serwisach plotkarskich huczało... Autobiografia? Książka dla dzieci? A może powieść? Teraz jest już jasne "Zezia i Giler", to książka Agnieszki Chylińskiej dla dzieci, ale także dla rodziców. U nas poznasz jej fragmenty!


Zezia ma 8 lat. Jest bardzo wrażliwą, mądrą dziewczynką. Jej brat Giler... no cóż, z nim jest coś nie tak, ale Zezia nie pozwoli nikomu się z niego śmiać. Poznacie Państwo życie rodziny Zezików z ul. Grójeckiej. Dowiecie się o kocie Idźstąd, cioci zwanej Zagranicą i dziadku, którego nie ma całymi dniami a kiedy wraca, babcia Zezi jest bardzo niezadowolona.

Reklama

Zezia zdradzi wam sekret na najfajniejszy na świecie sposób obierania ziemniaków i podpowie jak sprawić, by w szufladzie rycerze walczyli ze smokami.

Zaczynijcie czytać, a pokochacie rodzinę Zezików!

Rodzice Zezi i Gilera

Zezia zawsze się zastanawiała, jak to się stało, że Mama zakochała się w Tacie, a Tata w Mamie. Oboje przecież tak bardzo się różnili. Mama była punktualna i obowiązkowa, pomagała Zezi w zadaniach z matematyki i w wolnym czasie zawsze miała coś do zrobienia. Kładła się wcześniej spać, by wstać wcześnie rano. Tata z kolei spóźniał się na każde spotkanie, często w ogóle zapominając o tym, że był z kimś umówiony. Kiedy nie rzeźbił, najczęściej siedział przed komputerem lub patrzył w telewizor. Gdy Mama, Giler i Zezia szli spać, Tata ożywiał się i potrafił robić coś do późna w nocy. Rano, kiedy Giler bezlitośnie budził się o 5.47 i rozpoczynał nowy dzień potężnym kichnięciem, Tata był kompletnie nieprzytomny. Wtedy musiała wstawać Mama, by wytrzeć nos Gilerowi i zrobić mu śniadanie.

Mama Zezi nosiła obrączkę, Tata Zezi nie. Zezia pamięta, jak któregoś dnia Mama szykowała się na wyjazd, i tu pada trudne słowo, integracyjny i wtedy Tata, patrząc, jak Mama z wesołą miną pakuje torbę, spytał, czy pamięta, że nosi obrączkę. Zezia bardzo się wtedy zdziwiła pytaniem Taty, bo przecież to on nie nosił obrączki, a Mama swoją zawsze. Nigdy jej nie zdejmowała, dlatego obrączka Mamy była mocno porysowana, podczas gdy obrączka Taty, która od dnia ślubu leżała nietknięta w drewnianej szkatułce z cepelii, była lśniąca i gładka.

Mama Zezi lubiła jeść różne wykwintne dania. Tata Zezi mógł jeść codziennie to samo. Mama Zezi lubiła kupować sobie nowe buty, bluzki i spódnice, podczas gdy Tata nie znosił, gdy Mama próbowała mu kupić nowe ubranie. Tata Zezi był dumny, że nosił buty jeszcze z czasów studenckich i miał koszulę ze swojego pierwszego wyjazdu zagranicznego. Rodzice Zezi bardzo często kłócili się z powodu ubrań Taty. Mama wyglądała zawsze elegancko, gdy szła rano do pracy. Tata dwa razy w roku ubierał się elegancko i to tak trochę inaczej elegancko niż Mama. Raz w święta Bożego Narodzenia, a raz gdy odbywała się wystawa.

Mama była zawsze bardzo podenerwowana, gdy zbliżał się dzień wystawy, bo wtedy Tata się ożywiał i stawał się jeszcze bardziej roztargniony niż na co dzień. Ciągle czegoś szukał, ciągle coś gubił. Zezia pamięta, jak kiedyś robił ostatnie poprawki swojej rzeźby przyborami Mamy do, i tu pada trudne słowo, manikiru. Mama była oburzona, a zawsze gdy Mama Zezi się oburzała, z nerwów przekręcała słowa, a wtedy Tata Zezi chichotał cichutko, a Mama robiła się czerwona i wychodziła do łazienki, gdzie długo szorowała wannę. Zezia założyła malutki zeszycik, w którym zapisywała przekręcone przez Mamę słowa. I tak na przykład Mamie Zezi zdarzało się powiedzieć: "bo zaraz szlafi mnie trak", "nie cierpię siej psierści", "jadę zaraz do Toruszczy, a potem do Bydgonia", "to moda na twój włyn" i wiele innych.

Mama Zezi lubiła włączyć ulubioną stację radiową i słuchać radosnych piosenek, przy których sobie lekko podrygiwała. Najczęściej słuchała muzyki w kuchni, gdy przygotowywała obiad. Tata z kolei wolał muzykę bez śpiewania. Najlepiej, żeby utwór trwał jak najdłużej i był złowrogi. Zezia lubiła słuchać ulubionych płyt Taty, bo zawsze mogła sobie wyobrażać różne historie. Najbardziej lubiła Pana, który się nazywał Jean-Michel Jarre, a mówiło się na niego żan miszel żar. Kiedy była przeziębiona i nie szła do szkoły, zostawała z Tatą i naprawdę to uwielbiała. Czasem chciała być częściej chora, by tylko przeżywać takie miłe dni.

Tata, żeby umilić czas Zezi, puszczał swoje ulubione płyty, które z czasem stały się ulubionymi płytami Zezi. Pomimo zakazu Mamy Tata i Zezia robili sobie puchary lodowe i najczęściej nie jedli obiadu. Zezia mogła cały dzień rysować i milczeć z Tatą, który nie mówił za wiele, ale Zezia wiedziała na pewno, że bardzo, baaaaardzo jest przez Tatę kochana. Zdarzało się też tak, że Zezia była chora, a Tata akurat wyjeżdżał na wystawę. Mama jednak musiała iść do pracy, więc albo Zezia szła na górę do Pani Ani, albo przyjeżdżała Babcia Jasnowłosa.

Rodzice Zezi czasem się kłócili. A to o to, kto nie zgasił światła w łazience, a to o to, jakim cudem Giler znalazł mleczko do kawy, które właśnie wyssał z tuby, i zaczynał się potwornie drapać. Kłócili się o bałagan w pokoju, o to, że pieniądze nie na wszystko starczają, a Tata właśnie nie zdążył z jakimś zleceniem i nie uda mu się w tym miesiącu nic zarobić. Czasem w domu Zezi bywało bardzo cicho.

Zezia jednak wiedziała, że to nie była miła cisza, a już na pewno wiedziała, że jest niemiło, gdy Rodzice mówili do niej: "Zeziu, idź i powiedz Tacie", "Zeziu, przekaż Mamie". Mówili to jednak tak głośno, że jedno dokładnie słyszało, co mówi drugie, i Zezia ze smutkiem dziwiła się, że potrzebują jej do kontaktowania się ze sobą. Na szczęście już na drugi dzień rano Tata całował Mamę, która, choć przecież śpieszyła się do pracy, robiła Tacie ulubione kanapki z białym serem i gorącą czekoladę.

Mama i Tata Zezi po prostu bardzo się kochali i bardzo kochali Zezię i Gilera, choć jego zdecydowanie trudniej się kochało, szczególnie gdy zdarzało mu się wstawać o drugiej w nocy i domagać się śniadania. Zezia bardzo lubiła siadać ciasno z całą rodziną na małej kanapie. Działo się to zawsze, gdy Mama rozpoczynała temat małego mieszkania, starych mebli i niewyniesionych worków z za małymi ubraniami Zezi i Gilera. Mamie baaaardzo marzyła się nowa kanapa.

Tata wtedy mówił: "Ależ kochanie, przecież cała rodzina mieści się na naszej kanapie". I wtedy Zezia, Giler i Tata przesuwali się tak, by zrobić miejsce Mamie, która zrezygnowana siadała między nimi. Wtedy Tata zaczynał głaskać ją po włosach i mówić, że przecież najważniejsze jest to, że są razem. Mama wtedy wzdychała głęboko, a potem oboje zaczynali łas­kotać Gilera, który śmiał się radośnie, a Zezia cieszyła się, że ma właśnie takich Rodziców.

Fragment pochodzi z książki Agnieszki Chylińskiej "Zezia i Giler". Premiera: listopad 2012. Wydawnictwo Pascal. 21 listopada ukaże się także audiobook czytany przez autorkę.

"Nigdy bym nie przypuszczał, że pewnego dnia będę czytał swojej córce teksty Agnieszki Chylińskiej na dobranoc, przy okazji samemu świetnie się bawiąc. Świat naiwnej dziecięcej fantazji wymieszany z dorosłym, inteligentnym poczuciem humoru - ostatni raz przeżywałem coś takiego, mając w ręku przygody Mikołajka albo oglądając Shreka" - tak skomentował książkę Agnieszki Marcin Prokop.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje