Idealny jadłospis dwulatka

Chcesz, by smyk dobrze się rozwijał? Komponuj jego menu zgodnie z poniższymi zasadami.

Aby posiłek spełnił swoje zadanie, tzn. dostarczył malcowi nie tylko niezbędnej mu energii, ale też odpowiedniej porcji składników odżywczych, powinien być dobrany do potrzeb dziecka. A te w dużej mierze zależą od tempa rozwoju malucha i od jego temperamentu.

Reklama

- Jeśli smyk jest aktywnym wiercipiętą, spala kalorie szybciej niż jego mniej ruchliwy kolega. Dlatego liczby mówiące o tym, ile kalorii dziennie ma otrzymać malec w danym wieku (dwulatek średnio potrzebuje ok. 83 kcal na kilogram masy ciała) warto traktować jako przybliżone dane. Podstawą zdrowego żywienia jest różnorodność - mówi dr Anna Stolarczyk, dietetyk z Centrum Zdrowia Dziecka.

Widać to na umieszczonej obok piramidzie zdrowego żywienia. Pokazuje ona, w jakich proporcjach maluch powinien co dzień jeść produkty z różnych grup. Aby smykowi nie zabrakło energii, dziennie powinien otrzymać pięć posiłków. Trzy większe (śniadanie, obiad, kolacja) oraz dwa mniejsze (drugie śniadanie, podwieczorek).

5 różnych grup

Aby laikowi łatwiej było zrozumieć zalecenia dietetyków, produkty podzielono na 5 różnych grup. Do poszczególnych z nich należą:

Produkty węglowodanowe znajdują się w podstawie oraz na szczycie piramidy. Te pierwsze (jak np. pieczywo, kasze, makarony, płatki śniadaniowe, ziemniaki) zawierają węglowodany złożone. Dają one organizmowi energię, która uwalnia się stopniowo. Dlatego powinny stanowić podstawę codziennego jadłospisu.

Te drugie natomiast, znajdujące się na szczycie piramidy (np. cukier, słodycze), to tzw. węglowodany proste. Po ich spożyciu poziom cukru we krwi co prawda szybko wzrasta, ale też prędko opada, więc maluch znowu staje się głodny i... ma ochotę na kolejnego batonika. Dlatego produkty zawierające cukry proste dziecko powinno spożywać jak najrzadziej. Ich nadmiar w diecie prowadzi bowiem do otyłości i problemów z apetytem.

Warzywa i owoce. Dostarczają błonnika, naturalnych witamin i soli mineralnych. Warzyw w jadłospisie dziecka powinno być najwięcej. Natomiast owoce z uwagi na to, że zawierają spore ilości cukru, należy traktować jak deser, substytut słodyczy. Wystarczy, że brzdąc zje 1-2 sztuki dziennie.

Mleko i jego przetwory, czyli jogurt, kefir, twarożek, ser żółty. Są one najlepszym źródłem wapnia, niezbędnego do budowy kości i zębów. Dzieci potrzebują sporo tego pierwiastka, jednak nie wszystkie produkty mleczne zawierają go równie dużo (np. jogurt ma znacznie więcej wapnia niż biały ser, czyli twaróg). Dlatego warto podawać brzdącowi różne przetwory mleczne.

Mięso, ryby, jajka, wędliny (ale lepiej, by nie były to te ze sklepu, tylko np. domowy pieczony schab). Stanowią źródło białka i żelaza, będących materiałem do budowy i regeneracji komórek.

Tłuszcze. Oczywiście najlepiej, by były roślinne, czyli olej rzepakowy, oliwa z oliwek lub wysokogatunkowe margaryny kubkowe czy zrobiony na oliwie majonez. Tłuszcze są ważnym źródłem energii i NNKT, czyli niezbędnych nienascyconych kwasów tłuszczowych, które odpowiadają m.in. za prawidłowe funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego dziecka oraz wspomagają jego odporność.

Teoria a praktyka

Wszystkie wymienione wcześniej grupy są dziecku potrzebne do dobrego rozwoju, jednak w określonych proporcjach. Można to zrozumieć na przykładzie talerzyka z obiadkiem dla szkraba: największą część powinny zająć produkty z grupy warzyw. Nieco mniejszą produkty białkowe pochodzące z mięsa lub ryb oraz produkty węglowodanowe, np. ziemniaki lub ryż, a najmniejszą tłuszcze, które dodajemy do sałatek i surówek.

Na deser można podać budyń na mleku albo jogurt owocowy. Ważne jest, by w ciągu dnia zapewnić dziecku przynajmniej po kilka różnych produktów z każdej grupy. - Mamom, które mają wątpliwości, czy ich pociecha wyrabia normę żywieniową, podpowiem, że będzie dobrze, jeżeli zapewnią dziecku elementy z każdej z tych pięciu grup w ciągu dnia.

Natomiast w tygodniowym menu codziennie może znaleźć się coś innego z danej grupy - uspokaja dr Stolarczyk. Na obiad mogą być np. tylko naleśniki, a na inny posiłek można podać kanapkę z domowym pasztetem lub pastą z ryby. W poniedziałek do zupki można dodać makaron, a we wtorek ziemniaki.

Nie nakładajmy maluchowi zbyt dużo: właściwa porcja to tylko tyle, ile dziecko jest w stanie zjeść. Nie dosładzajmy też i nie dosalajmy potraw dla malca. Nie dawajmy mu także okazji do poznawania sztucznych, zbyt intensywnych smaków. Dzięki temu polubi i będzie doceniał to co naturalne. Zamiast coli chętniej wypije wodę źródlaną i nie będzie marudzić, gdy na deser damy mu jabłko, a nie batonik.

Konsultacja: dr Anna Stolarczyk, dietetyk z Centrum Zdrowia Dziecka.
Tekst: Beata Nowicka


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje