Zagrożenie SIDS

U dzieci urodzonych przedwcześnie nadal występuje wyższe ryzyko wystąpienia zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS) niż u niemowląt donoszonych. Nie zmieniły tego akcje edukacyjne Amerykańskiej Akademii Pediatrii, prowadzone obligatoryjnie we wszystkich szpitalach na terenie USA - informują naukowcy z Rutgers University.

- Porodu przedwczesnego często nie da się powstrzymać, a tym bardziej nie da się go cofnąć. Da się jednak zniwelować wynikające z niego ryzyko wystąpienia zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej oraz innego typu zgonów związanych ze snem - mówi prof. Barbara Ostfeld, główna autorka badania. - Można to zrobić ucząc rodziców prawidłowych praktyk związanych ze spaniem, np. tego, aby dziecko do snu układać zawsze na plecach, nie umieszczać w jego otoczeniu zbędnych przedmiotów, nie wkładać do łóżeczka poduszek, ochraniaczy itp. - dodaje.

Reklama

Zespół naukowców od kierunkiem prof. Ostfeld przeanalizował amerykańskie akty urodzenia i zgonu dzieci urodzonych w latach 2012-2013. Badacze zauważyli, że ryzyko SIDS (ang. sudden infant death syndrome) było najwyższe w przypadku niemowląt, które przyszły na świat pomiędzy 24 a 27 tygodniem ciąży. W grupie tej na każde 1000 urodzeń przypadało 2,68 zgonów, podczas gdy w grupie dzieci urodzonych pomiędzy 39 a 42 tygodniem ciąży było to 0,51 zgonów na 1000 urodzeń.

- Oznacza to, że dzieci urodzone przedwcześnie są aż 3 razy bardziej narażone na SIDS niż niemowlęta urodzone o czasie. I chociaż warto zaznaczyć, że im bliżej właściwego terminu porodu, tym niższe było ryzyko zgonu z powodu nagłej śmierci łóżeczkowej, to jednak nadal pozostawało ono o wiele wyższe niż u dzieci donoszonych - podkreślają autorzy pracy.

Jak dodają, w swoich obliczeniach uwzględnili takie czynniki poboczne, jak palenie tytoniu przez któreś z rodziców, czy nieodpowiednia opieka prenatalna.

Każdego roku w Stanach Zjednoczonych około 3500 niemowląt umiera w czasie snu. Jest to znaczący spadek w stosunku do stanu sprzed 25 lat, kiedy to Amerykańska Agencja Pediatryczna (AAP) opublikowała wytyczne, zgodnie z którymi wszystkie niemowlęta powinny być umieszczone do snu na plecach.

Kolejne zalecenia AAP dotyczące snu niemowląt pojawiły się w roku 2011 oraz 2016. Była to odpowiedź na nadal liczne przypadki śmierci związanej ze snem, których bezpośrednią przyczyną jest najczęściej uduszenie (o różnym podłożu). AAP zaleciła tym razem, aby dzieci do pierwszego roku życia spały w atestowanych łóżeczkach, kołyskach lub koszach w pobliżu łóżka rodziców.

AAP zaleciła także, aby oddziały intensywnej opieki noworodkowej w szpitalach na terenie całego kraju prowadziły wśród rodziców wcześniaków działania edukacyjne, mające na celu naukę prawidłowych praktyk związanych ze snem niemowlęcia. Jak pokazują wyniki omawianego badania, najwyraźniej to nie wystarcza. "Ważne jest, aby oddziały intensywnej opieki noworodkowej naprawdę dużą wagę przywiązywały do uczenia rodziców tego, gdzie i jak układać swoje dzieci do snu. Także pediatrzy na każdej wizycie kontrolnej powinni przypominać o tym rodzicom, dziadkom i innym opiekunom" - mówi Ostfeld.

- Naszym zadaniem, jako naukowców, jest zaś opracowanie jak największej ilości interwencji opartych na dowodach, które zwiększą przestrzeganie bezpiecznych praktyk snu, a także przyjrzenie się i zwrócenie uwagi na inne czynniki, które mogą mieć związek z SIDS i innymi zgonami związanymi ze snem. Chodzi tu m.in. o palenie papierosów w domu niemowlęcia, złe warunki prenatalne oraz ubóstwo - dodaje Ostfeld.

- Naszym celem jest to, aby rodzice wcześniaka opuszczając szpital po porodzie umieli i rozumieli, co robić, aby zapewnić swojemu dziecko bezpieczeństwo - podsumowuje współautor badania prof. Thomas Hegyi.

PAP Nauka

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: zespół nagłej śmierci łóżeczkowej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje