Mądre rozpieszczanie

Jak nie rozpieścić dziecka za bardzo

Najchętniej spełniłabyś wszystkie marzenia swego dziecka, usunęła każde zmartwienie. Ale nie chcesz go zepsuć. Pomożemy ci podarować smykowi miłość i wymagania w idealnych proporcjach.


Reklama

Nie martw się, że kochasz za bardzo - miłości nie można przedawkować! Gdy dziecko czuje, że jest kochane, ważne dla rodziców i... chciane, to dostaje ogromny zastrzyk energii na całe dorosłe życie. Będzie wiedziało, że jest godne miłości i szacunku, że ma prawo bronić swoich praw.

Odważnie ruszy w świat, będzie ciekawe nowych doświadczeń, chętnie zmierzy się z wyzwaniami. Będzie wierzyło we własne możliwości, a jednocześnie da sobie prawo do popełnienia błędu. Zrozumie, że nie musi być idealne, by być kochane.

Bo rodzice uwielbiali je mimo tego, że krzywo rysowało ludziki, przewracało się na rowerze i tańczyło zawsze troszkę obok muzyki. I tak wiedziało, że jest ich skarbem. Jeśli chcesz, by twoje dziecko wyrosło na szczęśliwego człowieka, nie szczędź mu przytulania i całusów, zapewniaj, że je kochasz. Ale jeżeli chcesz także, by twój smyk dobrze czuł się z ludźmi, miał przyjaciół, był odpowiedzialny i solidny, stawiaj mu wymagania, wyznaczaj granice, wprowadzaj reguły.

Wychowanie dziecka to przecież miłość i wymagania wymieszane w odpowiednich proporcjach. Podpowiemy ci, kiedy możesz zacząć mówić "nie" swojemu skarbowi i uczyć go zasad życia z ludźmi.

0-6 miesięcy

Pierwsze miesiące życia dziecka to czas, by przekonać maleństwo, że jest bezgranicznie kochane. Masz ochotę nieustannie trzymać malca w ramionach? Nie powstrzymuj się! To dzięki twojej obecności, czułości i trosce dziecko czuje się bezpieczne. W tym okresie maluszek jest przekonany, że on i mama to jedna osoba - musi być blisko ciebie, by czuć się komfortowo.

Oczywiście, będziesz musiała zmierzyć się z komentarzami: "Nie noś, bo rozpieścisz", "Nic mu się nie stanie, jak popłacze", "Nie daj sobą manipulować".

Jednak puść te mądrości mimo uszu. Noś, kołysz i całuj, gdy tylko czujesz, że maleństwo tego potrzebuje. Kilkutygodniowe dziecko nie ma jeszcze zdolności analizowania świata, nie rozumie zależności przyczyny i skutku. Ono płacze, bo jest mu źle. A kiedy jest nieszczęśliwe lub niespokojne, najlepszym lekarstwem są czułe ramiona mamy, jej znajomy zapach i spokojny głos. Wiesz, że w plemionach, gdzie kobiety przez pierwsze miesiące ciągle noszą dziecko na plecach w specjalnej chuście, nie znane jest pojęcie kolki?

Wciąż tulone i kołysane przy każdym ruchu dzieci są spokojne, ich brzuszki wymasowane i nie cierpią jak nasze cywilizowane maleństwa. Nie martw się, że przyzwyczaisz dziecko do swojej obecności i już nigdy nie wyjdziesz bez niego z domu. Jeżeli w tym najmłodszym okresie nasycisz maluszka swoją bliskością, jeszcze szybciej ruszy na podbój świata. Z każdym miesiącem będzie potrzebował cię troszkę mniej i zajmie się poznawaniem okolicy.

A nie można tego robić, siedząc na kolanach mamy. Dlatego w pierwszym półroczu jego życia zapomnij o wymaganiach, dyscyplinie, wyznaczaniu granic. Ciesz się bliskością twojego nowo narodzonego szczęścia.

6 - 12 miesięcy

Maluszek z każdym dniem potrafi coraz więcej. A ponieważ większość czasu spędza pełzając po dywanie, w jego rączki trafiają nie tylko zabawki, ale także dokumenty, książki czy płyty.

To, co dostanie się do małych rączek, jest gniecione, obśliniane i gryzione. Dlatego pilnie pochowaj wszelkie gadżety, na których ci zależy.

I zacznij uczyć smyka znaczenia słów "Nie wolno!". Malec nie zrozumie, co do niego mówisz, ale... rozszyfruje intencje. Jeśli klepie cię po twarzy, weź jego rączkę i powiedz stanowczo, ale spokojnie: "Nie wolno bić". Nie martw się, że jesteś zbyt surowa. Potraktuj obie te "komendy" jako sposób na uczenie maluszka. Nie oczekuj jednak zbyt wiele.

By dziecko przyswoiło jakąś zasadę, musisz ją powtórzyć wiele razy. Daj mu czas na uczenie się, zapomnij o karach. Takiemu smykowi wystarczy twoja niezadowolona mina. Skup się na okazywaniu maluchowi uczuć. Baw się z nim, patrz w oczy, mów, jak mocno go kochasz, przechodząc obok pogłaszcz po włosach.

Ucz, co trzeba robić, a czego nie wolno ("Nie wolno wkładać tu paluszków"), odciągaj ciekawskie rączki od niebezpiecznych przedmiotów.

12 - 24 miesiące

Roczny maluch to wulkan energii. Jeśli stale uganiasz się za dzieckiem, wciąż je podnosisz z podłogi, zdejmujesz z oparcia sofy i zabezpieczasz przed upadkiem ze schodów - gratulacje, jesteście na właściwym etapie rozwoju. Dla półtorarocznego malca ważniejsze niż twoje zasady jest poznawanie świata.

Co więc robić? Chwal go: "Schowałeś klocki do pudełka! Brawo!". Dla dziecka nie ma ważniejszej rzeczy niż uznanie w twoich oczach. Dlatego nie szczędź mu pochwał, powtarzaj zasady, ale przygotuj się, że na tym etapie, jednak sama będziesz musiała podnieść misia i wyrzucić papierek do śmieci. Nie zapomnij też o magicznym słowie "nie".

Mów wprost do dziecka: "Nie możesz sam wspinać się na schody, poczekaj na mnie". Jeśli malec posłucha - pochwal go głośno. Jeżeli nie, ukucnij, spójrz mu w oczy i powtórz: "Nie wolno wchodzić na schody". Bo są rzeczy, których już teraz musisz wymagać - przestrzegania zasad, dzięki którym malec będzie bezpieczny.

2 lata i więcej

Dwulatek to nowa jakość. Dziecko przeistacza się z układnego półtoraroczniaka w wiecznie strajkującego buntownika. Skąd te zmiany? Po skończeniu 2. roku życia dziecko czuje, że musi uniezależnić się od mamy. Stawiać na swoim.

Ale z drugiej strony, nadal jest maleństwem, które najbardziej na świecie potrzebuje czułości. W jednej chwili smyk będzie się buntował, krzyczał i odpychał cię, za moment przylgnie do ciebie cały we łzach. Jak się w tym połapać? Uratuje cię spokój. Pomyśl sobie, że masz w domu nastolatka w miniaturze. Musisz pokazać mu, że ty tu rządzisz i doskonale wiesz, co robisz.

Jeśli czegoś zabraniasz, to chcesz, by dziecko przestrzegało zasady i nie zmienisz jej dla świętego spokoju. Jak najczęściej dawaj maluchowi wybór ("Zjesz kanapkę z serem czy jogurt jagodowy?"), by mógł mieć poczucie, że ma wpływ na swoje życie i nie musiał walczyć z tobą. Staraj się mówić spokojnie, ale stanowczo.

Ulegniesz, gdy rzuci się na podłogę? Wybór należy do ciebie. Jeśli ugniesz się pod presją wściekłego dwulatka, nauczysz go, że plucie, tupanie i wrzask to idealny sposób na to, by dostał to, czego chce. Gdy rozpocznie "akcję", powiedz łagodnie, ale stanowczo: "Kocham cię, ale nie wolno".

Takie "rozpieszczanie" zamiast kary czy klapsa pozwoli ci wygrać z buntownikiem. Jeżeli usiądziesz sobie na sofie, przejrzysz gazetę i spokojnie poczekasz, aż malcowi się znudzi - masz szansę, że nie powtórzy tego przedstawienia. Ignorowanie histerii dziecka sprawia, że rozwrzeszczany złośnik zamienia się z powrotem w rozkoszne maleństwo.

Gdy dziecko się uspokoi, przytul je, powiedz, że bardzo je kochasz, poczekaj, aż się wyciszy. Nie jest łatwo być dwulatkiem... Jednak zalewając go miłością i pokazując, że potrafisz stawić czoła jego złości, zdziałasz najwięcej!

Dowiedz się więcej na temat: miłość | dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje