Jest mi tak wesoło

Gdy malec uśmiecha się do ciebie, to tak jakby mówił: "Kocham cię!". Warto doceniać te przejawy dziecięcej radości i starać się jak najczęściej rozbawiać brzdąca. Przyniesie mu to wiele korzyści. Sprawdź, jakich.

Pierwszy świadomy uśmiech posłany do mamy czy taty to nie tylko wzruszająca chwila dla rodziców, ale też milowy krok w rozwoju emocjonalnym dziecka. Jest dowodem na to, że maluchowi zależy na porozumiewaniu się z otoczeniem.

Reklama

- Na początku dzieci komunikują się z nami głównie za pomocą płaczu. Kwiląc czy krzycząc, informują rodziców o swoich potrzebach: o tym, że są głodne albo mają mokro... Uśmiech malucha to zupełnie coś innego. Swoisty sygnał: "Dobrze mi z wami! Dlatego się uśmiecham" - mówi dr Anna Radomska, psycholog, która bada rozwój poczucia humoru u dzieci. Nasz ekspert przekonuje, że poczucie humoru mają nawet kilkumiesięczne maluchy.

- Warto tę cechę wspierać i rozwijać, bo to przyniesie brzdącowi same korzyści. Radosne dzieci mają wielu przyjaciół, lepiej radzą sobie w szkole, są odporniejsze na stres, a jako dorośli częściej odnoszą sukcesy zawodowe - mówi dr Radomska. Podpowiadamy, jak rozwijać poczucie humoru u dziecka i co zrobić, by malec uśmiechał się jak najczęściej.

0-8 miesięcy. Ten pierwszy uśmiech

Maleństwo, które dopiero co przyszło na świat, wprawdzie potrafi się uśmiechać, jednak robi to mimowolnie. Po prostu w jego układzie nerwowym zachodzą rozmaite reakcje, które sprawiają, że na twarzy dziecka pojawia się odruchowy uśmiech (łatwo zaobserwujesz to, gdy maluszek śpi). Dopiero między 6.-7. tygodniem życia brzdąc zaczyna uśmiechać się na widok ludzkiej twarzy (z badań wynika, że uwagę dzieci szczególnie przykuwają oczy i usta dorosłych). Żywo reaguje na ludzi, którzy znajdują się w zasięgu jego wzroku i uśmiechają się do niego.

Od 4. miesiąca życia radosny malec podczas zabawy z rodzicami zanosi się już głośnym śmiechem. Wiąże się to również z rozwojem narządów mowy: w tym samym czasie dziecko zaczyna artykułować pierwsze dźwięki, czyli "gruchać". Kiedy malec skończy pół roku, nadchodzi długo oczekiwana przez rodziców chwila: brzdąc zaczyna bowiem poznawać bliskie osoby i posyła do mamy i taty tzw. uśmiech rozpoznania. Zwykle taki uśmiech pojawia się u dziecka w czasie karmienia.

Psycholog radzi:

● Aby rozbawić brzdąca na tym etapie rozwoju, rób do niego śmieszne miny, naśladuj odgłosy zwierzątek czy pojazdów. Maluszek bardzo chętnie "papuguje" rodziców: gdy będziesz się do niego śmiać, zapewne odpowie ci w ten sam sposób.

● Codzienne czynności pielęgnacyjne również mogą być okazją do dobrej zabawy. Kiedy zmieniasz maluchowi pieluszkę, zrób mu "brrrr" tuż nad brzuszkiem. Kiedy wkładasz mu skarpetki, połaskocz go w piętkę. Podczas kąpieli możesz bawić się z dzieckiem w "Idzie rak, nieborak".

● Śmiech może pomóc dziecku również przy różnego typu kłopotach zdrowotnych, np. gdy maluch cierpi na zaparcia. Seans gilgotek i chichotek pomoże brzdącowi rozluźnić napięty brzuszek i pobudzi perystaltykę jelit. Poza tym, w trakcie śmiechu wydzielają się tzw. hormony szczęścia (endorfiny), które poprawiają nastrój malucha i działają przeciwbólowo.

8-15 miesięcy. Zabawa z dreszczykiem

Około 8. miesiąca życia dziecko zaczyna rozumieć, że samo może wpływać na rzeczywistość. Wie, że np. musi nacisnąć guziczek, aby grająca zabawka wydała dźwięk. Koduje też sobie w głowie wzory różnych codziennych zachowań, np. że buciki zakłada się na nogi, a herbatę pije z kubeczka. Co w takim razie na tym etapie może rozbawić dziecko i rozwinąć jego poczucie humoru?

Zabawy, które będą zawierać element zaskoczenia (piszemy o nich obok). Im częściej będziesz je inicjować, tym większa szansa, że twój maluch będzie zdrowy. Dziecko w drugim półroczu życia nie ma już przeciwciał odpornościowych, jakie nabyło w życiu płodowym od mamy. Gdy ta ochrona wygasa, jego organizm sam zaczyna je produkować. A im częściej malec się śmieje, tym lepiej pracuje jego układ odpornościowy, sprawnie odpierając atak różnych wirusów i bakterii.

Psycholog radzi:

● Na tym etapie malcowi podobają się wszelkie zabawy związane z pozornym niebezpieczeństwem. Możesz np. trzymać smyka na kolanach i mówić: "Jedzie, jedzie wóz" (ruszasz obiema nogami tak, aby brzdąc lekko podskakiwał), "kamienie, kamienie" (ruszasz na przemian nogami), "bęc!" (rozchylasz nogi, udając, że chcesz upuścić dziecko na podłogę, ale w ostatniej chwili je łapiesz).

● U dziecka w tym wieku sprawdzą się również wszelkie zabawy związane z nagłym znikaniem i pojawianiem się. Schowaj na krótką chwilę zabawkę dziecka pod kocem i zachęć smyka, by jej poszukał. Podczas przewijania ukryj twarz za pieluszką, a potem zrób: "A kuku!".

● Kiedy smyk zacznie już raczkować, warto inicjować zabawy, które zachęcą go do ruchu, np. "Zaraz cię złapię!". Udawaj groźnego stwora, a maluszek niech przed tobą ucieka. Pamiętaj jednak, by nie wczuwać się zbytnio w rolę potwora, bo brzdąc może się ciebie przestraszyć.

15-24 miesiące. Gdy włącza się wyobraźnia

O ile na wcześniejszym etapie rozwoju malucha śmieszyły różne odstępstwa od normy, o tyle teraz sam chce tworzyć świat na opak, bo właśnie to go bawi. Dziecko może np. założyć nocnik na głowę i udawać, że to kapelusz. W tym okresie następuje też intensywny rozwój mowy, a malec zaczyna celowo przekręcać wyrazy. Wiele radości daje mu używanie błędnych nazw, tworzenie nowych słów i zabawa ich brzmieniem.

Nie bądź więc zdziwiona, jeśli brzdąc pochwali się, że namalował obrazek, na którym lata tyle kolorowych "tymolków" (motylków) albo przypomni ci, że musicie zabrać "pasiarolkę" (parasolkę), bo pada deszcz... Takie językowe dowcipy to jeden z pierwszych przejawów dziecięcej niezależności, która właśnie w tym czasie zaczyna się kształtować.

Psycholog radzi:

● Starajcie się jak najczęściej aranżować zabawne sytuacje i... nie bójcie się wygłupiać. Maluch będzie śmiał się w głos, gdy np. mama spróbuje chodzić jak pingwin, a tata rozłoży ręce i zacznie udawać lecący samolot, wydając radosne: "wrr, brr".

● Wykorzystaj fakt, że maluch wykazuje teraz większe zainteresowanie językiem oraz nowymi słowami. Aby rozwijać umiejętności językowe malucha, czytaj mu zabawne książeczki i rymowanki, oglądajcie też razem śmieszne kreskówki. Śmiech pozytywnie wpływa na rozwój inteligencji dziecka: smyk szybciej zapamięta słówka z wierszyka, który go rozśmieszył niż z takiego, który nie wzbudził emocji. Dzieci bowiem najszybciej uczą się wtedy, gdy dobrze się bawią.

● W tym wieku malec zaczyna być bardziej niezależny, co prowadzi do konfliktowych sytuacji. Staraj się je rozładowywać za pomocą humoru. Zamiast besztać buntującego się brzdąca, rozbaw go, np. jeśli nie chce założyć butów, udaj, że zakładasz je misiowi. Możesz też kupić kolorowe pacynki i - wkładając je na rękę - rozmawiać z maluchem (zmieniaj głos). Jako "pacynka" łatwiej namówisz brzdąca np. do jedzenia. Warto również pobawić się w domowy teatrzyk - gdy tata zagra rolę Czerwonego Kapturka, śmiechu będzie co niemiara!

Poczucie humoru pod lupą

OTWARTY, ŚMIAŁY CHŁOPIEC MAJĄCY RODZEŃSTWO statystycznie ma największe szanse na to, że będzie dowcipny. Dlaczego? Rodzice z większą pobłażliwością patrzą na jego psikusy - funkcjonuje bowiem stereotyp, że poczucie humoru jest męską cechą. Fakt posiadania rodzeństwa stwarza mu zaś więcej okazji do wspólnej zabawy i śmiechu. Dlatego jedynakom warto zapewniać jak najwięcej kontaktów z rówieśnikami. Dzieciom łatwiej jest rozśmieszyć kogoś, kto myśli podobnie jak one i sprawdzić, jak inni reagują na ich dowcipy. 


LUDZIE DOWCIPNI CZĘŚCIEJ AWANSUJĄ. Poczucie humoru jest bowiem jednym z przejawów inteligencji, ale także kreatywności - a właśnie takie cechy są pożądane na wysokich stanowiskach. Poza tym humor pomaga rozładowywać stres. Warto uczyć tego dziecko od najmłodszych lat. Kiedy np. przypalisz obiad albo zapomnisz kluczy, obróć wszystko w żart. Malec zrozumie, że śmiech pozwala przetrwać kryzysowe sytuacje. 


KIEDY ŚMIAĆ SIĘ NIE NALEŻY? Dorośli to wiedzą, dzieci dopiero muszą się tego nauczyć. To, że nie wolno śmiać się na pogrzebie czy w kościele, będzie w stanie zrozumieć 4-5-latek. Warto jednak wcześniej wyjaśniać maluchowi, że w pewnych okolicznościach trzeba zachować powagę.

Konsultacja: dr Anna Radomska z Zakładu Psychologii Rozwoju Człowieka UW. Tekst: Blanka Wolniewicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje