Chcę bez stresu wrócić do pracy

Macierzyństwo to wciąż nowe wyzwania. Psycholog dziecięcy Helena Turlejska-Walewska podpowiada mamie, jak skutecznie uporać się z trudnym zadaniem.

Co mam zrobić?

Reklama

Magdalena (39 lat), mama Karolinki (3 miesiące) napisała:

- Z powodu sytuacji w pracy, zaraz po urlopie macierzyńskim - za półtora miesiąca - będę musiała wrócić na pełen etat. W tej chwili w ogóle nie potrafię sobie wyobrazić pozostawienia mojej Karolci i nie wiem, jak uda mi się normalnie funkcjonować przez 8 godzin w biurze. Dodatkowym problemem jest to, że karmię Karolinkę wyłącznie piersią. Kiedy ostatnio, pod moją nieobecność, tata próbował jej podać odciągnięte mleko butelką, malutka w ogóle nie wiedziała, do czego służy smoczek. Proszę o radę, jak najlepiej przygotować siebie i dziecko do czekającej naszą rodzinę zmiany.

Twój plan działania

Powrót do pracy po upływie zaledwie kilku miesięcy od narodzin maluszka powinien być doskonale przemyślany. Jest to bowiem bardzo duże wyzwanie zarówno dla dziecka, jak i dla matki. Niemowlę dla prawidłowego rozwoju potrzebuje kochającej osoby, która przez cały czas przy nim będzie. Mama doskonale potrafi wyczuć jego potrzeby, bo co najmniej do 1. urodzin dziecka znajduje się w okresie wzmożonej empatii w stosunku do niego. W tej sytuacji nie da się całkowicie uniknąć zdenerwowania i dręczących myśli na temat samopoczucia maleństwa pod naszą nieobecność. Ten stres można jednak złagodzić, zawczasu planując całe przedsięwzięcie pod względem praktycznym, a także dając sobie i dziecku czas na przygotowanie emocjonalne.

1. Ustalmy, kto zaopiekuje się maleństwem

Najlepiej, aby dzieckiem zajmował się ktoś bliski, na przykład babcia, która - nawet jeśli ma własne zdanie na temat żywienia czy usypiania wnuczka - gwarantuje, że maluszek będzie otoczony miłością. Gdy nie ma takiej możliwości i zdecydujemy się na nianię, należy się upewnić, że będzie się opiekowała dzieckiem tak, jak sobie tego życzymy. Jeśli wyrazi silne zdziwienie, że maluch ma wychodzić na spacer bez względu na pogodę czy bawić się na podłodze, zamiast tylko leżeć w łóżeczku czy na leżaczku, lepiej od razu poszukać kogoś innego.

Osoba, która opiekuje się dzieckiem cały dzień, wchodzi z nim w głęboką relację. A to oznacza naprawdę duży wpływ na malucha. Dlatego pani mająca zupełnie odmienne zdanie niż my, może być bardziej kłopotliwa niż pomocna. Podczas rozmowy z opiekunką należy też sprawdzić, jakie są jej plany życiowe - jeśli sama ma małe dziecko lub np. wybiera się na studia, może nie być dyspozycyjna, a częste zmiany niań to dla maluszka duży stres. Warto też od razu uprzedzić przyszłą opiekunkę, że konieczne będą "spotkania adaptacyjne" - początkowo w obecności mamy. To pozwala dziecku przyzwyczaić się do nowej osoby, a mamie - obserwować, jak niania sobie radzi.

2. Powoli zapoznajmy dziecko z nową opiekunką

Obydwie strony muszą się do siebie przyzwyczaić. Warto więc, aby przyszła opiekunka spróbowała przy nas nakarmić szkraba, przewinąć go, założyć mu ubranko. Potem nie zaszkodzi kilkakrotnie na krótko wyjść, aby przed godziną "zero" wszyscy - włącznie z nami - oswoili się z nową sytuacją. Jest to szczególnie ważne w przypadku, gdy dziecko niedługo kończy 5-6 miesięcy.

U półrocznego malca pojawia się bowiem lęk przed obcymi. Dlatego nie wolno maluszka od razu rzucać na głęboką wodę - przynajmniej, jeśli nie ma nagłej potrzeby. Konsekwencją mogą być problemy ze snem i jedzeniem, apatia lub nadmierna nerwowość. Na tego typu objawy należy zwracać uwagę także później, gdy maluch już przyzwyczai się do niani. Mogą one bowiem świadczyć o niewłaściwej opiece (np. ignorowaniu potrzeb dziecka). Trzeba wtedy szybko działać i koniecznie poszukać maluchowi troskliwszej opiekunki.

3. Jeśli chcemy zapisać smyka do żłobka, sprawdźmy placówkę

Żłobek ma wiele zalet. Maluch ma tam kontakt z dziećmi i buduje sobie poczucie bezpieczeństwa oparte - zamiast na głębokiej relacji z nianią - na stałym rytmie dnia i ciepłym podejściu zajmujących się dziećmi pań. Jednocześnie koszt żłobka jest znacznie niższy niż zatrudnienia opiekunki. Pracujące w placówce panie na pewno pokażą nam sale, przedstawią rozkład dnia i codzienny jadłospis.

Warto jednak poszukać opinii o wybranym żłobku w internecie lub wypytać znajomych, których dzieci już tam uczęszczają. Zdarzają się bowiem jeszcze "przechowalnie", w których panie dbają o swoją wygodę kosztem potrzeb dzieci: nie biorą ich na ręce, ignorują płacz i - aby uniknąć bałaganu - nie pozwalają im bawić się na podłodze.

4. Gdy karmimy tylko piersią, przemyślmy nowe menu malucha

Większość mam karmi niemowlę naturalnie przynajmniej do 6. miesiąca życia. Dlatego żywienie dziecka pod naszą nieobecność jest kolejnym problemem do rozwiązania. Najlepiej omówić tę kwestię z pediatrą. Podpowie on w jaki sposób rozszerzać dietę malca (to możliwe najwcześniej po 4. miesiącu), ewentualnie pomoże w wyborze mleka modyfikowanego, które maluch będzie pił w ciągu dnia. Jeśli chcemy, aby opiekunka czy babcia podawała dziecku butelką pokarm odciągnięty z piersi, przyda się nam dobry laktator i pojemniki do przechowywania mleka.

Pamiętajmy, by wytłumaczyć opiekunowi, jak przygotować pokarm do podania. Dopilnujmy też, aby maleństwo zapoznało się z butelką lub niekapkiem oraz łyżeczką co najmniej 2-3 tygodnie przed naszym powrotem do pracy. Jeśli zaplanujemy rozszerzanie diety, także nie zostawiajmy tego zadania niani czy babci. Musimy mieć pewność, że maluch będzie w stanie najeść się i napić, gdy nas przy nim nie ma.

5. Po powrocie do pracy trzymajmy rękę na pulsie

Warto poświęcić co dzień kilka minut na rozmowę z babcią, nianią czy wychowawczynią w żłobku o tym, jak przebiegł dzień. To ważne, bo maluch cały czas rośnie, a jego potrzeby się zmieniają. Wzajemna wymiana informacji pozwoli ustalić na bieżąco, co robić, i pomoże zapobiec narastaniu problemów.

Tekst: Helena Turlejska-Walewska, psycholog dziecięcy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje