Jestem dzieciakiem, który całe życie robi kreskówki

Jeff DeGrandis to legenda wśród twórców animacji dla dzieci. Ten producent i scenarzysta, doskonale wie, jak rozbawić młodszą i starszą publiczność. Jego najnowsze dzieło to serial "Dorotka i Czarnoksiężnik z Krainy Oz". Przy tej okazji udało nam się porozmawiać z autorem i odsłonić trochę tajemnic świata animacji.

Adam Wieczorek, Interia: Czarnoksiężnik z Krainy OZ ma 117 lat. Był wielokrotnie ekranizowany, przerabiany na sztuki teatralne i seriale. Jak wiele z nich użyłeś podczas tworzenia serialu?

Reklama

Jeff DeGrandis: Jedną z rzeczy, które założyliśmy podczas prac nad scenariuszem i poszczególnymi odcinkami serialu Dorotka i Czarnoksiężnik z Krainy Oz, to zachowanie zgodności ze wszystkimi książkami L. Franka Bauma, które napisał od 1900 do 1919 roku. W sumie było to aż czternaście opowieści. Było oczywiście więcej później, ale wykorzystaliśmy tylko te, które napisał on sam. 

- Poza filmem z 1939 roku, który chyba wszyscy mają w pamięci i potrafią sobie zwizualizować, sięgamy do wszystkich powieści, krain i postaci z krainy Oz i używamy ich jako inspiracji. To podstawy do budowania historii i tworzenia nowych postaci i miejsc. 

- Podczas tworzenia serialu staramy się utrzymać wszystkie rozpoznawalne symbole, jak np. Szmaragdowy Gród, kraj Manczkinów, brukowana żółtą kostką droga czy rada wiedźm. Wszystko, co pamięta się z filmu, jest w naszych odcinkach. Widzowie szybko to rozpoznają, bo znają i pamiętają książki i poprzednie ekranizacje. Oczywiście są to nasze wersje tych miejsc czy postaci, ale są czytelne. Jest to klasyka w nowych, świeżych szatach.

Mój syn oglądał ze mną pierwszy odcinek i bardzo mu się podobał. Sporo się śmiał.

- To wspaniale. Strasznie się z tego cieszę. Ten serial został stworzony dla każdego. Można go oglądać całą rodziną. Wszyscy będą się dobrze bawić. Twierdzę, że jest zrobiony dla wszystkich dzieci, takich jak ty czy ja. 

Bycie producentem seriali animowanych wydaje się ciekawą pracą. Co jest dla ciebie najciekawsze?

- Uwielbiam pracować nad filmami animowanymi. Powiedziałbym, że największą zaletą pracy nad takimi serialami jak Dorotka, to możliwość adaptacji niesamowitego świata, który wyzwala kreatywność na olbrzymią skalę. Zastanawia mnie np. ,że jeśli jesteś w Oz, w Szmaragdowym Grodzie i weźmiesz normalny przedmiot z naszego świata, coś czego używasz codziennie, jak będzie tam działał. Jak go zaprojektować, żeby ciągle był użyteczny, ale stał się "oziański". Jak przenieść to na poziom kreatywności znany z książek, żeby stał się niesamowity i pasował do tego świata. Kraina Oz jest tak magiczna i tak duża, że otwiera szerokie pole możliwości twórczych. To jedna z największych zalet produkowania tego serialu.

- Druga sprawa, to możliwość pracy z tak kreatywnymi ludźmi. To utalentowani i pełni wyobraźni ludzie. Codziennie mnie inspirują i powodują, że mam ochotę pracować każdego dnia. Świetnie się przy tym bawię. 

A największe wyzwania?

- W przypadku tego projektu, największym wyzwaniem było utrzymanie oryginalnego nastroju Oz. Upewnienie się, że nie straciliśmy z oczu książek i filmu. Dodatkowo, przeniesienie postaci ze stronic książki i nadanie im nowej formy, dodanie głosu, głębi i osobowości - tchnięcie w nie animowanego życia. Chcieliśmy też, i to się nam udało, wstawić oryginalne piosenki z filmu. 

Która z postaci jest twoją ulubioną?

- Nie chcę powiedzieć, że Dorotka, bo wszyscy ją kochają. Myślę, że najbardziej lubię siostrzenicę Złej Wiedźmy z Zachodu - Wilhelminę. Jest interesującą postacią.

Jest też zabawna.

- To prawda. Do tego jest bystra i jest też małą dziewczynką. Dorotka ma około jedenastu lat, tak samo Królowa Ozma i właśnie Wilhelmina. Wszystkie są w tym samym wieku. Wydaje mi się, że Wilhelmina jest chwilami zazdrosna o Dorotkę i chce mieć wszystko, co ma ona. Dorotka ma psa, a Wilhelmina ma dwie śmieszne latające małpy. To prawie zwierzaki. 

Czy podczas prac nad serialem konsultowaliście pomysły z dziećmi?

- Odbywało się to na poziomie badań fokusowych. Niektóre studia idą na żywioł i rzeczywiście sprawdzają pomysły na bieżąco na dzieciach, ale my tego nie robimy. Wynika to z naszego podejścia. Uważamy, że te historie mają być uniwersalne, gdzie postacie mają być interesujące dla wszystkich. Z naszych doświadczeń wiemy, że pewne rzeczy sprawdzą się w dowolnym miejscu na świecie. Świetnie się bawimy podczas tworzenia. Często się śmieję w czasie pracy. Zazwyczaj jest tak, że jeśli ja się śmieję, to potem śmieją się też widzowie. Wiemy, że dana scena im się spodoba. Korzystamy z intuicji, ale cały czas pamiętając, że przekaz ma być uniwersalny. 

- Jesteś doświadczonym twórcą animacji, więc pewnie podskórnie wiesz, co się sprawdzi.

- Wiesz co jest zabawne? Że czasami jest ciężko, bo trudno wyczuć, co spodoba się dzieciom. W dzisiejszych czasach są tak obyte w świecie, że trudno je czymś zaskoczyć. Wszystko widziały, a media nam tutaj nie pomagają.

- Jestem wielkim dzieckiem, pewnie, jak i ty, bo wszyscy nimi jesteśmy. Jestem dzieciakiem, który przez całe życie robi kreskówki. Czerpię z tej pracy przyjemność, a gdy widzowie rozumieją nasz przekaz to jest dodatkowa nagroda. Staramy się budować historie w sposób prosty i zrozumiały, tak, aby nawet bez znajomości języka, dało się dobrze odbierać bajkę. 

Czy jest jakaś historia, którą chciałbyś zmienić w animację?

- Gdy tworzę historie, to zawsze wstawiam tam coś z mojego dzieciństwa. Humor, coś, co przypomina mi jakieś wydarzenia. Ale czy jest coś, co chciałbym przenieść do animacji? Jestem dzieckiem lat 60. XX wieku. Miałem całkiem zwyczajne dzieciństwo. Obecnie coraz bardziej fascynuje mnie kosmos. Chciałbym podróżować z prędkością nadświetlną do innych planet, albo cofnąć się w czasie. Dolecieć do końca galaktyki, albo przelecieć przez czarną dziurę. Oczywiście tego nie da się zrobić, bo byśmy eksplodowali. 

- Często śnię na jawie. Wyobrażam sobie różne kreskówki, gdzie jestem bohaterem rzuconym w dziwne miejsca i czasy. Lubię takie spekulacje. To byłoby coś interesującego do stworzenia. 

O serialu

"Dorotka i Czarnoksiężnik z Krainy Oz" to lekki, zabawny serial fantasy oparty na kultowej serii książek autorstwa L. Franka Bauma. Podobnie jak w oryginalnej historii, Królowa Ozma mianuje Dorotkę Księżniczką Szmaragdowego Miasta i nakłada na nią obowiązek ochrony Oz przed złem i przywrócenia pokoju w całym królestwie. Wyposażona w parę tajemniczych i magicznych rubinowych bucików Dorotka wypełnia powierzone jej zadania z odwagą, entuzjazmem i typową dla dziewczynki walecznością.

Bycie księżniczką Oz wiąże się z wieloma obowiązkami i nie zawsze jest proste. Błędy, które uchodziły na sucho w Kansas, w magicznym królestwie mogą się skończyć np. atakiem złej czarownicy. Dorotka, jej pies Toto, Strach na Wróble, Blaszany Drwal i Tchórzliwy Lew będą musieli zmierzyć się z krasnalami, wiedźmami, czarodziejami, Latającymi Małpami i całą menażerią mistycznych stworzeń. Bohaterowie przeżyją wiele przygód, nawiążą również nowe przyjaźnie.

Wyprodukowany przez Warner Bros. Animation serial składa się z osiemdziesięciu jedenastominutowych odcinków, zawiera także nagrodzoną Oscarem piosenkę "Over the Rainbow" z kultowego filmu z 1939 roku. Premiera pierwszego sezonu "Dorotki i Czarnoksiężnika z Krainy Oz" 16 października na antenie Boomeranga. Emisja od poniedziałku do piątku o 19:35. 

Dowiedz się więcej na temat: filmy dla dzieci | wywiady

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje