12 najczęstszych błędów popełnianych w żywieniu dzieci

Gdy dziecko osiąga wiek przedszkolny zauważamy, że mamy w domu małego i poważnego rozmówcę. Jednak dość często zapominamy, że zwłaszcza w tym okresie powinniśmy zwracać wyjątkową uwagę na nawyki żywieniowe dziecka, bo choć wydaje się nam czasami tak "dorosłe" jak na swój wiek, to przecież to jeszcze mała istota.

Za dużo soli

Reklama

My dorośli, jesteśmy przyzwyczajeni do solenia prawie każdego przygotowywanego posiłku. Jak podają statystyki przeciętnie spożywamy 18 g soli na dzień. A to aż o 12 g za dużo. Chociaż nie możemy się pohamować przed dosalaniem, powinniśmy wiedzieć, że nadmiar soli w organizmie dorosłego człowieka bardzo skutecznie przyczynia się do nadciśnienia tętniczego, a nawet do raka żołądka. Dlatego w posiłkach przygotowywanych dla naszych maluchów tym bardziej powinniśmy unikać soli. W wypadku jadłospisu małego człowieka musimy koniecznie wyzbyć się naszych dorosłych przyzwyczajeń i podczas sporządzania dań ograniczyć sól do minimum. Ktoś powie, że bez soli nie można przyrządzać smacznych potraw. Nic bardziej błędnego. Dania będą bardziej aromatyczne, smakowite i zdrowsze, jeśli zamiast sporej ilości soli użyjemy przypraw ziołowych takich, jak bazylia, estragon, majeranek i tymianek.

Za dużo słodyczy

Słodycze wbrew pozorom są niemałym problemem dla rodziców chcących zdrowo i racjonalnie odżywiać swoje dziecko. Prawie na każdym kroku kuszą naszego malucha kolorowymi i przyciągającymi jego spojrzenia opakowaniami. A w najbliższej rodzinie trudno o wsparcie w kształtowaniu zdrowych zasad żywienia malucha. Dobrze wiemy, jak babcie, dziadkowie, ciocie i wujkowie chcą uprzyjemnić czas dziecka ofiarując mu najczęściej słodkie pakunki. Jasne jest zachowanie umiaru, ale nieraz otoczenie poza rodzicami nie potrafi odmówić dziecku słodkiego batonika lub czekoladki. I tak zapełnia się czas między głównymi posiłkami. Trudno się potem dziwić, że maluch nie chce jeść obiadów lub kolacji. Bo słodycze to tylko źródło pustych kalorii i cukru.

Za dużo posiłków

Każde dziecko powinno być przyzwyczajone do zjadania 4 do 5 posiłków na dzień. Trzy z nich stanowią główne, czyli śniadanie, obiad, kolacja, a uzupełniające to drugie śniadanie i podwieczorek. A nieraz rodzicom wydaje się, że im więcej posiłków dziecko je w ciągu dnia tym dla niego lepiej. Jest zupełnie odwrotnie. Nie możemy przesadzać z ilością i zmieniać zasad żywienia. Dlatego, jeśli dziecko w przedszkolu zjada obiad i podwieczorek, po powrocie do domu nie każmy mu ponownie zjadać takiego samego zestawu.

Za dużo na raz

Musisz dużo jeść - mówimy naszej pociesze, ale po cichu zastanawiamy się czy zje na raz, nałożone przez nas porcje obiadowe. A nie każde dziecko lubi zjeść dużo. Niektórym maluchom wystarczają małe porcje, innym faktycznie spore. Ale to jest już kwestia indywidualna. Jeżeli zauważymy, że dziecko nie zjada wszystkiego z talerza, kolejnym razem spróbujmy nałożyć trochę mniejszą porcję, a być może maluch nie będzie ślęczał nad talerzem, jakby oczekując na skazanie, słuchając tylko od czasu do czasu nasze "No jedz!". Każde dziecko ma inne potrzeby względem wielkości posiłków, jakie mu podajemy, dlatego postarajmy się dostosować wielkość porcji do jego potrzeb.

Za mało warzyw i owoców

Zamiast przyzwyczajać dziecko do smacznych i zdrowych przekąsek, my podajemy mu słodycze. A dużo lepszym rozwiązaniem, wskazanym we właściwym odżywianiu dziecka jest podawanie warzyw lub owoców. Te wygrywają nie tylko w walorach smakowych, ale także względem zawartości związków mineralnych i witamin, tak potrzebnych do prawidłowego rozwoju dziecka. Dobowa racja warzyw powinna wynosić w diecie dziecka 400 g, a owoców 250 g. Dlatego nie zapominajmy o dodawaniu warzyw do głównych posiłków, a owoców w ramach podwieczorku lub zdrowej przekąski.

Za późna pora kolacji

Bardzo rożne są pory snu naszych pociech. Niektóre dzieci zasypiają słodko już o siódmej lub ósmej wieczorem i budzą się dopiero rano między szóstą, a siódmą. Ale są też dzieciaki, dla których taka pora snu jest nieosiągalna. Dopiero, gdy na zegarze wybije 21:00 lub 22:00 wtedy, nie mają już siły na walkę z nużącym je snem. Ale bez względu na pory snu naszych dzieci, ważne jest to, aby ostatni posiłek w ciągu dnia, czyli kolacja była zjadana przez dziecko na 2-3 godziny przed pójściem spać i nie podsuwajmy mu pod nosek słodkich przekąsek, gdy już leży w łóżku.

Za szczupłe, znaczy niedożywione

Po drugim roku życia rozpoczyna się proces, który najczęściej przez rodziców lub osoby z bliskiego otoczenia jest błędnie rozumiany. Dziecko zaczyna szczupleć i okrągła do tej pory sylwetka maluszka zaczyna nabierać smuklejszych rysów. My dorośli, oceniamy ten stan, jako szczuplenie, które spowodowane jest niedożywieniem lub niewłaściwym odżywianiem dziecka. A z takimi nieprawidłowościami nie ma to absolutnie nic wspólnego. Po prostu taka jest naturalna kolej rzeczy. Dlatego dobrze jest zapamiętać ta ważną informację i następnym razem, gdy będziemy zamierzali strofować naszego malucha, że nie zjada wszystkiego, co nałożyliśmy mu na talerz, a przecież tak zmarniał ostatnio, wstrzymajmy się. Nasze upomnienia i próby zmuszenia dziecka do zjedzenia więcej niż może, nie wskórają nic dobrego.

Brak śniadania

Nie zawsze dopilnujemy, żeby nasze dziecko zjadło rano śniadanie. I nie znajdziemy tu wytłumaczenia w żadnych wymówkach brakiem czasu czy pośpiechem spowodowanym pójściem rano do pracy. Śniadanie to jeden z najważniejszych posiłków w ciągu dnia i nie wolno nam dopuszczać do sytuacji, że dziecko go nie dostanie lub nie zje.

Jedzenie na przymus

Gdy zauważamy, że nasz maluch nie chce zjadać serwowanych dań lub nie dojada nie zmuszajmy go do jedzenia na siłę. Jeżeli mówi nam wyraźnie, że nie chce już więcej, potraktujmy to bardzo poważnie. Zmuszanie go do dalszego jedzenia wywoła tylko niepotrzebny płacz dziecka i zamieszanie. Postarajmy się wykryć przyczynę tego stanu. Być może posiłki są za mało urozmaicone, panuje w nich pewien rodzaj monotonii, dziecko ma za dużą porcję lub dajemy mu do zjedzenia produkty, których nad wyraz nie znosi. A czasem, dobrze jest poddać go wysiłkowi fizycznemu. Jak pobiega w na podwórku za piłką podczas zabawy z nami lub rówieśnikami to z pewnością nie będzie się zastanawiał przy stole, zjeść czy nie zjeść?

Nerwowa atmosfera

Gdy w porze jednego z głównych posiłków wszyscy razem spotykamy się przy stole, mamy okazję czasem jedną z niewielu w ciągu całego dnia, aby razem pobyć ze sobą i porozmawiać na nurtujące nas tematy. Czasem my dorośli zapominamy się i czas wspólnego konsumowana zamieniamy w drobne potyczki pomiędzy sobą. Nie trzeba wiele, aby mama z tatą poruszając sporne kwestie podczas posiłku bardzo szybko zniechęcili malucha do dalszego jedzenia. Dziecko jest bacznym obserwatorem i zauważa wbrew naszym przypuszczeniom, każdą zmianę naszego nastroju. Dlatego postarajmy się sporne kwestie, analizować wspólnie przy innej okazji, gdy maluch nie będzie musiał chcąc czy nie chcąc, przysłuchiwać się naszym nerwowo ucinanym zdaniom. Miła i wyciszona atmosfera przy stole sprzyja spokojnemu konsumowaniu podanych potraw.

Niech je tak, jak dorosły

Skoro nasze dziecko porozumiewa się z nami bez żadnych przeszkód, jest w miarę samodzielne, bo samo potrafi jeść, załatwić swoje potrzeby fizjologiczne, ubrać się, czy rozebrać, wyraźnie powiedzieć nam o swoich potrzebach, to, dlaczego mielibyśmy stosować w przygotowywaniu potraw dla malucha inne niż dla nas dorosłych zasady? A powinniśmy, bo dziecko ma zdecydowanie inne potrzeby biorąc pod uwagę właściwe odżywianie. My dorośli, jeśli dbamy o naszą dietę, staramy się unikać w niej nadmiaru tłuszczu, cholesterolu i dbamy o zachowanie odpowiedniego poziomu błonnika w przygotowywanych daniach. I słusznie, ale dziecko w wieku przedszkolnym ma trochę odmienne potrzeby. Tłuszcze w jego codziennej diecie to według schematu żywienia 38 g na dzień. Są dla dziecka źródłem cennej i potrzebnej mu do właściwego rozwoju energii, której nie można znaleźć w takiej ilości nawet w białkach lub węglowodanach.

Produkty wysokoprzetworzone

Choć sami staramy się ich unikać, dość często zapominamy o tym ograniczeniu w przypadku diety naszego dziecka. Zapewniamy mu łatwy dostęp do batonów, chipsów, a narzekając na ciągły brak czasu sięgamy najczęściej po gotowe artykuły, zachwalane gorąco w reklamach pojawiających się w mediach. A to spore przewinienie każdego rodzica. Bo z uwagi na wysoką zawartość konserwantów, barwników i aromatów, produkty wyskoprzetworzone powinny być całkowicie wyeliminowane z diety dziecka. W ogóle nie powinniśmy pozwolić, aby doszło do sytuacji, że bez różnorakich przetworzonych smakołyków nasz maluch nie może się obejść, ani jednego dnia. A jeśli taka sytuacja nastąpi, jak najszybciej zmieńmy upodobania naszego malca na zdrowe.

Czego się trzymać?

Aby nasze dziecko zdrowo rosło, miało siły do codziennej zabawy i nauki i nie marudziło przy jedzeniu, biorąc pod uwagę powyższe wskazówki zadbajmy o właściwy skład przygotowywanych dla niego potraw. Starajmy się urozmaicać serwowane dania, a przede wszystkim przyzwyczajmy malucha do regularnego jedzenia o stałych porach. Wtedy będziemy mogli mieć pewność, że żywienie naszej pociechy jest właściwe, a przez to dajemy jej to, co najważniejsze, zdrowie.

Dowiedz się więcej na temat: żywienia dziecka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje