Reklama

Ewa Sękowska-Molga: Dzieci wysoko wrażliwe często są ekstremalnie grzeczne

- Nie chciałabym, żeby doszło do sytuacji, w której każde albo co drugie dziecko będzie określane jako wrażliwe. To nie jest usprawiedliwienie. Czasem, jako rodzice, potrzebujemy, żeby coś było nazwane, zdiagnozowane, bo to trochę ułatwia czy zwalnia, przynosi ulgę, "bo on już taki jest". Każde dziecko jest "jakieś" - opowiada w rozmowie z Interią psycholog dziecięcy Ewa Sękowska-Molga. Czym zatem odznaczają się dzieci wysoko wrażliwe i jak możemy im pomóc?

Ewa Koza, Interia: Jak pomóc wysoko wrażliwemu dziecku, które wchodzi w grupę przedszkolną?

Ewa Sękowska-Molga: - Podstawową sprawą jest zaakceptować je takim, jakie jest. Nie krytykować jego wrażliwości ani reakcji, które nam mogą wydawać się zbyt mocne czy gwałtowne. Warto powstrzymać się od komentarzy, bo możemy nimi takie zachowania wzmacniać. Ważne, żeby zrozumieć, że jako rodzice jesteśmy kluczowym wsparciem. Rodzic jest najważniejszy dla każdego dziecka. Tylko on daje poczucie bezpieczeństwa, którego WWD (wysoko wrażliwe dziecko - przyp. red.) potrzebuje bardziej niż każde inne. Jeśli twoje dziecko sygnalizuje, że chce więcej przytulania i bliskości, daj mu to.

Reklama

- Ważne, żeby nie etykietować. Nie nazywać dziecka beksą, nawet jeśli częściej płacze. Nie traktować jego cech, które są dla nas trudne, jako czegoś złego, czego dziecko powinno się wstydzić, a my chcielibyśmy za wszelką cenę wyeliminować. To nie przyniesie żadnych korzyści, wręcz odwrotnie, nasili trudności. Nie powinniśmy też porównywać dzieci - ani do rodzeństwa, ani do rówieśników.

Co robić, gdy dziecko niemal na każdą trudność reaguje płaczem?

- U WWD może pojawiać się nasilony płacz. Pokazujmy, że emocje można wyrazić inaczej, ale nie krytykujmy dziecka, sugerując, że płacz jest zły. Powinniśmy uczyć wyrażania i nazywania wszystkich emocji: i pozytywnych, i trudnych, a także radzenia sobie z nimi, z naciskiem na te drugie.

- Przedszkolaka możemy już naprawdę dużo nauczyć. Ważne, by jak najwięcej rozmawiać z dzieckiem w domu. Pani w przedszkolu musi zapanować nad całą grupą, nie ma możliwości rozmawiać z każdym indywidualnie. Akceptujemy wszystkie emocje i uczmy zachowań, które są akceptowane społecznie. Podpowiadajmy, co może być przez grupę odebrane dobrze, a co gorzej, ale rozmawiajmy tak, żeby dziecko nie czuło się negowane.

I gorsze?

- Bardzo ważne, by dziecko nie podchodziło do swojej wrażliwości jak do słabości i nie wstydziło się jej. Lepiej koncentrować się na przemycaniu umiejętności radzenia sobie w sytuacjach, które są dla niego wyzwaniem. Nie możemy doprowadzić do tego, że dziecko myśli o sobie źle. Ważne, żeby nie obniżyła się jego samoocena. Podkreślajmy w czym jest dobre - zauważajmy to i eksponujmy w rozmowie. Przecież nawet jeśli z czymś radzi sobie gorzej, to z czymś innym lepiej - jak każde dziecko i każda osoba dorosła. Dostrzegajmy wysiłek dziecka, by miało motywację do pracy nad tymi obszarami, które sprawiają mu trudność. Doceniajmy, że próbuje i stara się.

Jak się zachowuje wysoko wrażliwy przedszkolak?

- Zazwyczaj najpierw obserwuje, zanim wejdzie w grupę. Dużo lepiej funkcjonuje w tej, w której kogoś zna niż wtedy, gdy wkracza w grono zupełnie obcych dzieci. Zdarzy się, że będzie się wycofywał. Nie mówmy, że tak musi być, nie u każdego WWD wszystkie zachowania będą identyczne, jednak często zauważalna jest tendencja do wycofywania się z nowego miejsca, w którym WWD nie od razu czuje się komfortowo. Wrażliwy przedszkolak może być nieśmiały w stosunku do innych dzieci i dłużej się adaptować. Może mu być trudniej na nowo wejść w grupę, na przykład po weekendzie, jeszcze gorzej po feriach czy wakacjach. Może częściej płakać i wstydzić się. Emocje mogą być zauważalnie silniejsze niż u innych dzieci.

- Nie każde WWD odreaguje płaczem. Zdarzają się wybuchy złości. Obalmy stereotyp, że WWD cały czas płacze. Te dzieci często są określane jako bardzo grzeczne. Nie mają wielu przyjaciół, raczej jednego, najbliższego. Warto zaakceptować, że dziecko nie musi być typem lidera. Bardzo często zgłaszają się do mojego gabinetu rodzice, którzy, choć nie powiedzą tego wprost, komunikują, że chcieliby, żeby ich dziecko było liderem, a przychodzą w sprawie młodego człowieka, który nie ma cech przywódczych i jest bardzo wrażliwy. I to jest w porządku. Zaakceptujemy, że nasze dziecko nie musi dowodzić grupą.

Z jakimi etykietkami spotkała się pani w stosunku do WWD?

- W powielanych określeniach pojawia się, że to dziecko płacze z byle powodu, wszystko mu przeszkadza albo jest niegrzeczne, a często są to dzieci ekstremalnie grzeczne, które bardzo słuchają rodziców i opiekunów w przedszkolu. WWD często skupia się całkowicie na tym, co mówi pani i próbuje wszystko zrobić jak najlepiej. Mogą to też być dzieci, u których pojawią się momenty ekspresyjnego rozładowywania bodźców. Wtedy będą ruchliwe i głośne. Jedno będzie płakało, drugie zareaguje wybuchem złości. Może być wręcz agresywne, bo inaczej nie potrafi sobie poradzić z trudnymi emocjami. Nie możemy nałożyć szablonu, wśród WWD również jest duża różnorodność.

- Najważniejsze, żeby przyglądać się małemu dziecku, obserwować, co komunikuje zachowaniem, a z większym  rozmawiać na temat różnych sytuacji społecznych, które mają albo mogą mieć miejsce. Nie chodzi o wymyślanie strasznych scenariuszy, ale o rozmowę o sytuacjach, które mogą przysporzyć trudności. Oczekujemy, żeby dziecko umiało to i to, ale często nie mówimy mu, jak to zrobić. Skupmy się na przekazaniu w rozmowie części praktycznej.

- U WWD jest mocno rozwinięta empatia. Może się bardziej przejmować tym, dlaczego mama jest dzisiaj taka smutna. Wrażliwe dziecko wyczuwa nastroje rodziców i innych osób.

Tylko odczytuje, czy obciąża się emocjami innych?

- Może się też nimi obciążać. Zdarza się, że błędnie je interpretuje, wnioskując na przykład, że ktoś jest do niego źle nastawiony tylko dlatego, że ta osoba ma zły humor. Jest opiekuńcze, może być bardzo dobrym obserwatorem. Jest bardzo wyczulone na zmiany. Od razu zauważy przestawione detale czy to, że ktoś zmienił oprawki okularów. Wyłapuje drobnostki. Może się szybciej zniechęcić, bo miało na przykład odwzorować obrazek, a nie wyszło mu idealnie. Zdarzy się, że z powodu błahostki, wycofa się i nie będzie brać udziału w zabawie. Dążenie do perfekcji jest częstą cechą WWD. Jestem jednak daleka od uznania jakichś cech za sztywnie przypisane. Nie u każdego dziecka wystąpią te same. Nadanie etykietki nie jest konieczne. Najważniejsze, żeby pomóc dziecku. Doceniajmy to, w czym jest dobre i pomagajmy radzić sobie z obszarami, które są wyzwaniem.

Bliska mi osoba była wysoko wrażliwym dzieckiem i niestety, przez długie lata, czuła się z tego powodu gorsza. Mam wrażenie, że próbuje skrajnie inaczej niż jej rodzice, wychowywać swoją wysoko wrażliwą córkę. Spędziłam z tym dzieckiem ostatnio kilka godzin. W trakcie jednej z gier zapytałam, czy będziemy zliczać punkty. Dziewczynka się rozpłakał. Na moje pytanie dlaczego płacze, dziesięciolatka opowiedziała, że nie chce zliczać punktów, bo ona jest wrażliwa. Zastanawiam się czy rodzice czasem nie przesadzają roztaczając nad dziećmi ogromny parasol ochronny?

- Skrajności zazwyczaj nie są dobre, zwłaszcza gdy mówimy o wychowywaniu dziecka. Przecież nie chodzi o to, żeby miało ono później swoją wygodną strefę nieradzenia sobie i gotową odpowiedź na wszystko "bo ja jestem wrażliwa". Każde dziecko ma jakąś trudność.

I każde ma jakąś wrażliwość.

- Tak. Przecież WWD nie są nadzwyczajnie inne od rówieśników.

Chyba nie chodzi o czynienie z wrażliwości cechy podstawowej. 

- Nie, to nie może być moc albo tarcza, której dziecko użyje, gdy nie wie, jak się zachować. Wtedy rozmawiamy i wyjaśniamy, z dziesięciolatką możemy już przecież super pogadać. Możemy powiedzieć jej, że jest wrażliwa, jeśli to cokolwiek zmieni, ale nie ma takiej konieczności. Zamiast etykietować, warto pytać czy coś jest dla niej trudne, mówić o swoich trudnościach, ale nie dopuścić, żeby dziecko zaczęło traktować swoją wrażliwość jako supermoc.

- Przede wszystkim dziecko ma się nauczyć radzić sobie w grupie, bo umiejętności społeczne są niezwykle ważne. Nie będzie dobrze, jeśli wejdzie w grupę rówieśników z komunikatem "jestem wysoko wrażliwa" i będzie unikać wielu sytuacji. To nie jest konstruktywna strategia. Każdy ma jakąś trudność i nie powinniśmy obracać jej w wielką zaletę, tylko uczyć, jak sobie z tym radzić.

- Nie możemy ani rzucić dziecka na głęboką wodę, ani nadmiernie go chronić. To, co możemy, to uczyć strategii radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, tak jak każde inne dziecko. Coś można przeskoczyć, a czegoś nie, wtedy uczymy radzenia sobie z tym, jak jest. Przecież i tak skonfrontuje się z rzeczywistością, w której nie będzie mamy ani taty. Wpadnie w grupę, w której będzie musiało funkcjonować i kompletnie nie będzie potrafiło się odnaleźć.

Czy my trochę nie nadużywamy tej wrażliwości?

- To czasem trudne do zdiagnozowania. Nie chciałabym, żeby doszło do sytuacji, w której każde, albo co drugie dziecko, będzie określane jako wrażliwe. To nie jest usprawiedliwienie. Czasem, jako rodzice, potrzebujemy, żeby coś było nazwane, zdiagnozowane, bo to trochę ułatwia czy zwalnia, przynosi ulgę, "bo on już taki jest". Każde dziecko jest "jakieś".

Jak ułatwić WWD funkcjonowanie w grupie przedszkolnej?

- Dobrze, jeśli zajęcia są w podgrupach, mała grupa jest dla WWD korzystniejsza. W dużej nie będzie funkcjonować tak dobrze. WWD nie lubią zadań, które muszą wykonać pod presją czasu. Tak wykonane nie oddadzą rzeczywistych umiejętności dziecka. Jeśli damy mu komfort czasowy i to samo zadnie - najczęściej wykona je zdecydowanie lepiej.

- Warto stworzyć miejsce, w którym dziecko będzie mogło odreagować napięcie, uspokoić się i wyciszyć. Każde dziecko powinno móc z niego skorzystać, żeby nie nadawać łatki, że to jest specjalne miejsce dla gorszych czy lepszych. Dobrze, żeby tam było coś wygodnego do siedzenia lub leżenia i jak najmniej rozpraszaczy.

Widziałam taki kącik w przedszkolu z półprzezroczystą zasłonką i poduszkami na podłodze - to dobry pomysł?

- Tak, półprzezroczysta pozwala, żeby dziecko jednocześnie trochę się izolując, widziało otoczenie. Ważne, żeby nie było tam dużej liczby zabawek czy kolorowych plakatów. W wielu placówkach ściany są nimi obficie obwieszone, co w połączeniu z typowym dla przedszkola gwarem, każdemu dziecku da nadmiar bodźców. Dla wysoko wrażliwego jest trudny do wytrzymania.

Być dziś wysoko wrażliwym dzieckiem jest chyba o niebo trudniej niż, powiedzmy, trzydzieści lat temu?

- Oczywiście. Już samo wejście do supermarketu jest wyzwaniem. Marketing dociera do nas z wielu stron, jest intensywny zapach, muzyka, kolory. Rozpraszaczy jest tak dużo, że mogą przeszkadzać dorosłemu, u którego nie ma zbyt wysokiej wrażliwości na bodźce. Jeśli przełożymy to na WWD - już przebywanie w sklepie może je rozdrażniać. Sam hałas jest dla niego bardzo trudny. Tak samo tłum i nadmiar kolorów. Dzieci tego nie lubią.

Widzę to bardzo wyraźnie u rocznego synka znajomych. Na ostatniej wizycie lekarskiej dostali zalecenie, żeby, z uwagi na wysoką wrażliwość, skonsultować dziecko z psychologiem, zanim wyślą je do żłobka. Jak wygląda praca z tak małym człowiekiem?

- Nie jest tak, że każde WWD trzeba konsultować z psychologiem, zanim rozpocznie przygodę ze żłobkiem. Warto, żeby rodzice zaczerpnęli porady u kogoś godnego zaufania, ale głównie po to, żeby sami sobie poukładali wiele spraw i wiedzieli, jak się zachowywać, czego unikać, co może nasilać napięcia u dziecka. Warto omówić wiele drobiazgów, które mogą się pojawić na tym etapie rozwoju dziecka, zwłaszcza jeśli jest wysoko wrażliwe, bo wtedy trudności może być więcej. Lepiej wcześniej wiedzieć, jak sobie radzić i nie dopuścić do sytuacji, w której niekorzystne dla dziecka zachowania zostaną wzmocnione.

- Dobre jest to, że coraz więcej ludzi korzysta z pomocy psychologa. To już nie jest dziwne ani wstydliwe. Wręcz przeciwnie, ludzie się przyznają, że korzystają z pomocy psychologa i zachęcają, by ich znajomi, w razie potrzeby, też po nią sięgnęli. Zyskują na tym również dzieci.

Wrócę jeszcze do rocznego chłopca. Trochę czasu spędza z nim ciocia albo babcia, jego mama w tym czasie na przykład gotuje. Kiedy wróci z kuchni, powiedzmy po godzinie, zdarza się, że dziecko ją drapie albo szczypie. Tylko na mamie może wyładować napięcie?

- Tak, widocznie musi odreagować. Nie jest jednak wskazane, żeby dziecko było tylko z mamą. Za kilka miesięcy pójdzie do żłobka i tam jej nie będzie. Dzieciom wysoko wrażliwym rodzic jest niezwykle potrzebny, jeszcze bardziej niż każdemu innemu dziecku. To jest kwestia poczucia bezpieczeństwa. Nie można powiedzieć, że obecność rodzica leczy, ale naprawdę bardzo pomaga. Jest najważniejsza.

- Inne dzieci też potrzebują rodziców, ale wysoko wrażliwe potrafi mocniej zakomunikować, upomnieć się, że chce być z mamą albo tatą. Warto mu to dawać, ale sprawa jest bardzo zindywidualizowana. Jeśli wiadomo, że chłopiec zaraz pójdzie do żłobka, zaleciłabym, żeby stopniowo uczyć go, że mama się oddala. Wychodzi do kuchni i wraca, czyli nie znika na stałe, później wychodzi na godzinę z domu. Dziecko widzi, że wraca, czyli jest w porządku. Ważne, by go z takimi sytuacjami oswajać stopniowo, a nie rzucać na głęboką wodę. Schemat w którym mama jest ciągle, a później znika na kilka godzin może być straszny dla wysoko wrażliwego malucha.

- Na pewno wysoko wrażliwy dorosły najlepiej zrozumie potrzeby WWD. Nie będzie nazywać go płaczkiem ani etykietować, tylko z wyczuciem odpowiadać na jego potrzeby. Z takimi rodzicami pracuje się najlepiej, gdy przychodzą w sprawie swojego dziecka.

Ewa Sękowska-Molga - psycholog dzieci i młodzieży. Pracuje w nurcie poznawczo-behawioralnym. Prowadzi konsultacje dla rodziców oraz terapie psychologiczne dla dzieci i młodzieży. Na Instagramie prowadzi profil @mama_psycholog_dzieciecy, gdzie zamieszcza wiele wskazówek wychowawczych dla rodziców.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy