Naprotechnologia – alternatywa dla in vitro?

Metody leczenia niepłodności od lat budzą zainteresowanie, czasem wywołują niemałe kontrowersje.W ciągu ostatnich miesięcy mówi się o naprotechnologii, którą określa się jako alternatywa dla in vitro.

Naprotechnologia w pigułce

Reklama

Naprotechnologia to efekt trzydziestu lat badań naukowych nad cyklem owulacyjnym i płodnością kobiet. U jej podstaw leży monitorowanie funkcji układu rozrodczego i dbałość o zdrowie intymne.

Kluczowym elementem naprotechnologii jest codzienna obserwacja śluzu z szyjki macicy, która pozwala na bieżące śledzenie comiesięcznych zmian hormonalnych w oparciu o system biomarkerów o nazwie the Creighton Model Fertiliy Care. Kobiety korzystające z tego systemu są w stanie dostrzec wszelkie nieprawidłowości i dzięki temu – jak podkreślają propagatorzy tej metody – stają się równorzędnymi partnerami dla lekarzy.

Naprotechnologia powstała z myślą o kobietach. W przypadku mężczyzn jest nieskuteczna bez względu na to, czy zmagają się oni z azoospermią (całkowity brak plemników w nasieniu), czy ze stosunkowo niewielkim spadkiem jakości nasienia.

Z naprotechnologii często korzystają pary, które mają trudności z poczęciem dziecka lub doświadczyły w przeszłości poronienia. Niestety, na jej efekty nie mogą liczyć kobiety u których stwierdzono niedrożność obu jajowodów, czy z zaawansowaną endometriozą. Naprotechnologia nie jest również odpowiedzią na obciążenia genetyczne, które należą do najczęstszych przyczyn poronień, dlatego pary, które straciły dziecko na etapie ciąży powinny poddać się badaniom genetycznym. Testom na obecność wad genetycznych można poddać także zarodki.

Skuteczność jak w in vitro?

Jeśli wierzyć zwolennikom naprotechnologii, jest to technika o większej skuteczności niż zapłodnienie pozaustrojowe oraz inne metody wspomaganego rozrodu (tzw. metody ART – skrót od Assisted Reproductive Technology). Jak jest naprawdę? 

Przede wszystkim warto podkreślić, że naprotechnologia sama w sobie nie jest niczym nowym – wszystkie jej elementy (obserwacja śluzu, reagowanie na zaburzenia, podejmowanie stosownego leczenia) są znane od lat. Jedynym relatywnie nowatorskim rozwiązaniem jest usystematyzowanie informacji, które można następnie wykorzystać do rozpoczęcia właściwej terapii. 

Na uwagę zasługuje fakt, iż główne cele i zadania naprotechnologii są niezwykle zbieżne z procedurami poprzedzającymi zastosowanie metod ART – każda profesjonalna klinika zaczyna leczenie niepłodności właśnie od badań, obserwacji, ewentualnych zmian diety i zastosowania odpowiednio dobranych terapii hormonalnych lub usunięcia przyczyn fizycznych niepłodności drogą leczenia operacyjnego. Dopiero po wyczerpaniu wyżej wymienionych sposobów przywrócenia płodności można rozważyć sięgnięcie po inne metody leczenia, w tym in vitro.

Czas na wagę złota

„Naturalne” podejście do tematu niepłodności niestety nie zawsze się sprawdza, zwłaszcza gdy obserwacje naprotechnologiczne trwają wiele miesięcy lub nawet kilka lat. Wówczas, gdy kobieta próbuje zajść w ciążę, a skończyła 35 lat, czas poświęcony na analizę wyglądu śluzu w oparciu o wykres może okazać się stracony. - Każdy kolejny miesiąc oznacza bowiem dalszy, nieuchronny spadek płodności, i odsuwa moment, w którym pacjentka zacznie szukać pomocy specjalisty w klinice leczenia niepłodności – mówi lek. med. Robert Gizler, specjalista-ginekolog położnik z kliniki leczenia niepłodności InviMed we Wrocławiu.

Naprotechnologia stopniowo zyskuje na popularności, ale warto pamiętać, że nie pomoże ona wszystkim kobietom doświadczającym trudności z zajściem w ciążę. Jeśli już na wstępie wiadomo, że nie przyniesie efektu, zamiast tracić cenny czas na obserwacje, lepiej umówić się na wizytę u specjalisty z zakresu leczenia niepłodności. Gdy szansa na ciążę istnieje, naprotechnologię można potraktować jako etap w dążeniu do macierzyństwa – na pewno nie jako gwarancję sukcesu! Może się bowiem okazać, że dopiero kolejny etap (np. in vitro) będzie strzałem w dziesiątkę. Do tego czasu warto uzbroić się w cierpliwość, zaufać lekarzowi i nie wykluczać na wstępie żadnej z opcji.


materiały prasowe
Dowiedz się więcej na temat: naprotechnologia

Reklama

Najlepsze tematy

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje