Ciąża Fit

Dawno już żaden książkowy poradnik nie wzbudził we mnie tak ciepłych uczuć. Pewnie dlatego, że dzieło Natalii Gackiej – Dressler pod wieloma względami przypomina intymny pamiętnik młodej mamy.

Pomysł spisania swoich doświadczeń z okresu ciąży uzupełnionych o garść praktycznych porad nie jest nowy. Można oczekiwać, że podobne publikacje będą pojawiać się na księgarnianych półkach coraz częściej. Przynajmniej dopóki formuła się nie wyczerpała, bo czytelniczki dobrze już wiedzą, czego mogą się spodziewać. Dlatego, jak w przypadku tego typu pozycji bywa, ważne jest nie tylko to, co w poradniku zawarto, ale również kto go napisał. 

Reklama

W przestrzeni publicznej zaroiło się ostatnio od gwiazd różnego formatu, które instruują, jak być „fit”, podczas ciąży i nie tylko. Natalia Gacka, choć jest mamą ze stosunkowo krótkim stażem, to przewyższa większość celebrytek kompetencjami. Popularna trenerka, dietetyk kliniczny oraz mistrzyni świata w fitnessie sylwetkowym, pisarski debiut dawno ma za sobą. Udowodniła już, że umie mówić wiarygodnie i zrozumiale, a nawet jest w stanie zainspirować fanów i fanki do opuszczenia kanapowej strefy komfortu. 

Tym razem sięgnęła po pióro w 16. tygodniu ciąży, by patrząc przez pryzmat swoich doświadczeń, zachęcić kobiety w stanie odmiennym do umiarkowanej aktywności fizycznej oraz wprowadzenia pewnych zmian w jadłospisie, bez reżimu dietetycznego i wyrzeczeń. Uczyniła to w sposób bardzo przystępny, przy okazji zachęcając do współtworzenia dzienniczka ciąży. W książce znalazły się bowiem miejsca na wklejanie fotografii, zapiski z wizyt lekarskich, czy własne refleksje.

Rozdział poświęcony treningom zawiera ich aż pięć (jest wśród nich także propozycja dla par). Wszystkie one mogą być uwzględnione w planach tygodniowych, dedykowanych zarówno kobietom, dla których ruch i sport stanowią element codzienności, jak i tym zupełnie początkującym. Autorka nie zapomniała też o zaprezentowaniu kompleksowej rozgrzewki oraz zestawu ćwiczeń rozciągających, które powinny wieńczyć aktywność fizyczną. Ćwiczenia zostały szczegółowo opisane i dobrze sfotografowane. Choć dedykowane są ciężarnym, równie dobrze mogą z nich korzystać inne osoby, np. dopiero zaczynające przygodę z aktywnością, ponieważ zaprezentowane zestawy siłą rzeczy nie są forsowne ani sprzyjające kontuzjom.

Trenerka sporządziła też przykładowe tygodniowe menu dla przyszłych mam (i nie tylko). Urozmaicone jadłospisy na każdy dzień zawierają pięć posiłków. Choć nie każda z nas może wygospodarować tyle czasu, by przygotowywać je wszystkie i spożywać od razu po przyrządzeniu, to jednak trzeba przyznać, że propozycje te są nieskomplikowane. Co równie ważne, potrawy w większości powstają z niedrogich i łatwo dostępnych produktów.

Zdrowe, domowe desery w rodzaju serka z bakaliami czy racuchów na bazie owsianki odpowiadają na „grzeszne” zachcianki, a pożywne dania obiadowe powinny zadowolić smakoszy – testowałam, polecam. Menu według wytycznych zawartych w książce będzie bardzo urozmaicone, nie ma miejsca na kulinarną nudę czy monotonię, a przede wszystkim dostarczy wszystkich niezbędnych składników. W końcu – kiedy zadbać o siebie i swoją dietę, jak nie podczas ciąży?

W ostatnim rozdziale autorka oddaje głos zaprzyjaźnionej położnej, Katarzynie Płazie - Piekarzewskiej, znanej m.in. dzięki portalowi poświęconemu tematyce ciąży i porodu oraz popularnemu blogowi. Ta część książki została napisana w formie pytań i odpowiedzi, dotykających takich zagadnień jak m.in. symptomy zbliżającego się rozwiązania, przebieg porodu, wybór szkoły rodzenia, wskazania do przeprowadzenia cesarskiego cięcia czy korzyści płynące z poporodowego kontaktu skóra do skóry. Fragment ten mógłby być nieco dłuższy, bowiem pytania do doświadczonej położnej można przecież mnożyć w nieskończoność.

Poradnik zachwyca szatą graficzną: kredowy papier, piękne zdjęcia oraz przejrzysty układ stron robią wrażenie i sprawiają, że książkę aż chce się brać do rąk. Będzie się też dobrze prezentować w domowej biblioteczce. Choć może nie trafi w gust wszystkich ciężarnych, z pewnością zdobędzie wiele fanek. Również z tego względu, że Natalii udaje się wycisnąć z wyeksploatowanych tematów trochę świeżości. Pisze prosto, bezpretensjonalnie i szczerze. Nie ukrywa, że wczesnociążowe dolegliwości oraz chwile zwątpienia nie omijają nawet tych kobiet, które spędziły długie lata na sali treningowej czy siłowni. Sama początkowo nie mogła w to uwierzyć: „Jak to możliwe, że tak aktywny wariat jak ja, nagle przeobraził się w ledwie dyszącą roślinkę?”. Widać wyraźnie, że autorka w tym, co robi jest całkowicie naturalna, nie skupia się na tym, by w ciąży wyglądać sexy i oddawać się fitnessowym szaleństwom. Jednocześnie nawet w stanie błogosławionym pozostaje kobietą z pazurem, który na szczęście nie został spiłowany.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje